Chelsea 4:1 Cardiff City 2010-02-13, Puchar Anglii
Chelsea po dość przeciętnej grze pokonała 4:1 Cardiff City. Piłkarze The Blues trzy bramki zdobyli w drugiej odsłonie gry, po tym jak do przerwy jedynie remisowali z grającym o jedną klasę rozgrywkową niżej rywalem.
Bohaterem spotkania możemy śmiało uznać Didiera Drogbę, który już w pierwszej minucie otworzył wynik spotkania, zaliczył asystę przy drugim trafieniu Michaela Ballacka oraz miał swój udział przy kolejnym golu Daniela Sturridge'a. Bramkę pieczętującą wynik pojedynku zdobył Salomon Kalou.
Ogólnie potyczka obu zespołów nie była porywającym widowiskiem. Podopieczni Carlo Ancelottiego wygrali ją dość małym nakładem sił, a rywal, choć w pierwszej połowie kilka razy poważnie zagroził bramce Hilario i strzelił gola, nie był tak naprawdę wymagającym przeciwnikiem.
Ich słabość już na początku ukazał Didier Drogba, który uciekł obrońcom i po kapitalnym podaniu z głębi pola John Obi Mikela znalazł się sam na sam z bramkarzem gości. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej nie miał większych problemów z pokonaniem Marshalla, który po strzale napastnika musiał wyjmować piłkę z siatki.
Kolejne fragmenty gry były dość nudne i Chelsea nie miała specjalnie wielkich okazji na zdobycie następnej bramki. Za to od czasu do czasu gorąco było pod naszym polem karnym, szczególnie po (oczywiście) stałych fragmentach gry. Jak widać ten element wciąz kuleje u graczy ze Stamford Bridge.
W 33. minucie przyjezdni doprowadzili do wyrównania i wykorzystali naszą ospałość na boisku. Na listę strzelców wpisał się Chopra, który po dośrodkowaniu w pole karne Burke'a pokonał bezradnego Hilario. Za winowajcę straty tego gola można wskazać Alexa, który kompletnie udpuścił krycie zawodnika Cardiff City.
W drugiej części gry znów szybko znaleźliśmy drogę do siatki, a dokładnie zrobił to Michael Ballack. Niemiec dostał świetnie podanie od Didiera Drogby, który wypatrzył 33-latka na prawej stronie. Pomocnik stanął oko w oko z Marshallem i lekkim uderzeniem z lewej nogi dał ponowne prowadzenie gospodarzom.
Tradycji strzelania goli w Pucharze Anglii nie przerwał Daniel Sturridge, który w swoim trzecie występie w tych rozgrywkach po raz czwarty zaliczył trafienie. Udało mu się to 69. minucie, kiedy po błędzie defensorów rywali i małym zamieszaniu w polu karnym znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, posyłając futbolówkę do siatki.
Na pięć minut przed końcem swoją pierwszą bramkę w 2010 roku zdobył Salomon Kalou. Cała akcja zaczęła od Paulo Ferreiry, który dośrodkował na głowę młodszego z reprezentantów Wybrzeża Kości Słoniowej, a ten pięknym uderzeniem wsadził piłkę do niemal w samo okienki bramki.
Oprócz zwycięstwa powinniśmy się także cieszyć, że szansę na grę dostał utalentowany Daniel Sturridge. W końcówce spotkania na murawie zameldował się jeszcze Fabio Borini, ale jego występ zdecydowanie nie przejdzie do historii. Martwić może za to słaba forma Joe Cole'a, któremu dziś kompletnie nic nie wychodziło i został zmieniony w przerwie.
To na razie tyle jeśli chodzi o rozgrywki pucharowe, bowiem już w następny weekend czeka nas kolejna ligowa potyczka, tym razem z drużyną Wolverhampton. Oby nasza postawa w tym meczu była nieco lepsza niż dzisiaj.