Piłkarze Chelsea zmarnowali okazję, by odskoczyć drugiemu w tabeli Manchesterowi United na cztery punkty i jedynie zremisowali 1:1 ze znajdującym się w strefie spadkowej Hull City.
Londyńczycy w spotkaniu z Tygrysami zaprezentowali się, delikatnie mówiąc, słabo, czego nie można powiedzieć o naszych rywalach. Podopieczni Phila Browna dali z siebie wszystko i skutecznie przeszkodzili The Blues w zdobyciu kompletu punktów.
Pierwsi do siatki trafili właśnie gracze Hull, a dokładnie Steven Mouyokolo. W odpowiedzi dał o sobie znać Didier Drogba, który powrócił do składu Chelsea po występie na Pucharze Narodów Afryki.
Sam początek spotkania należał do gospodarzy, którzy od pierwszych minut wywierali presję na obrońcach i pomocnikach Chelsea oraz bez większego respektu rzucili się od razu do ataków.
Spore spustoszenie w szeregach obronnych gości siał Stephen Hunt, który przy każdym kontakcie z piłką był wygwizdywany przez kibiców Chelsea. To jednak zbytnio nie deprymowało Irlandczyka, który świetnie radził sobie na lewej stronie boiska z o głowę wyższym Branislavem Ivanovicem.
To jednak gracze Carlo Ancelottiego jako pierwsi stanęli przed poważną okazją do zdobycia bramki, kiedy to Frank Lampard zdecydował się na uderzenie z blisko 20 metrów. Piłkę po strzale Anglika wypluł przed siebie bramkarz Hull - Boaz Myhill. Do futbolówki dopadł Nicolas Anelka, ale jego próba była kompletnie nieudana.
Nieco później nieskutecznością popisał się również Michael Ballack. Niemiec wbiegł w pole karne przeciwnika i znalazł się tam, gdzie trzeba, ale nie potrafił wykorzystać świetniego dośrodkowania Branislava Ivanovica, zagrywając piłkę prosto w ręce Myhilla.
W końcu przyszła 30. minuta pojedynku, a wraz z nią bramka dla Hull. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Stephen Hunt. Po jego wrzutce najwyżej w polu karnym wyskoczył Steven Mouyokolo, który strzałem główką pokonał bezradnie interweniującego Petra Cecha.
Gdy wydawało się, że do końca pierwszej połowy utrzyma się prowadzenie naszych rywali, na trzy minuty przed końcem drogę do siatki znalazł niezawodny Didier Drogba. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej podszedł do piłki ustawionej na 18 metrze od bramki Myhilla po faulu na Nicolasie Anelcę i sprytnym uderzeniem w długi dróg zdobył gola dla The Blues.
Druga część gry to już nieco lepsza postawa zawodników Chelsea. Jednak nieco to kluczowe słowo w tym zdaniu. W jednej z akcji pod bramką Hull swoich szans nie wykorzystali Didier Drogba oraz John Terry, a spora w tym zasługa świetnie broniącego golkipera Tygrysów.
Kolejną okazję miał Florent Malouda, który po odegraniu piłki przez Didiera Drogbę próbował pokonać Myhilla płaskim strzałem, jednak bez powodzenia. W końcówce spotkania kapitalnym uderzeniem popisał się wprowadzony w drugiej połowie meczu Daniel Sturridge, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się bramkarz.
Sędzie krótko po tym zagwizdał po raz ostatni i obwieścił koniec spotkania. Remis jest jak najbardziej rozczarowującym rezultatem, ale wciąż mamy dwupunktową przewagę nad Czerwonymi Diabłami. W najbliższy weekend czeka nas starcie z Arsenalem i derby Londynu. Oby tym razem piłkarze Chelsea wywalczyli trzy punkty.