Tak jak w minionym sezonie bolączką Chelsea były mecze na własnym boisku, tak w tym pokazujemy, że nie potrafimy radzić sobie na wyjazdach. The Blues w 26. kolejce angielskiej Premier League przegrali 1:2 z Evertonem i zamiast oddalić się w tabeli od Manchesteru United, który dziś zremisował z Aston Villą, pozwoliliśmy Czerwonym Diabłom zniwelować stratę do jednego punktu.
Niekwestionowanym bohaterem całego spotkania został zdobywca dwóch bramek dla The Toffees, Louis Saha, który miał okazję na hat-tricka, ale nie wykorzystał rzutu karnego obronionego przez PetraČecha. Jedynego gola w drużynie gości zdobył Florent Maloudy.
Pierwsze minuty nie wskazywały na klęskę podopiecznych Carlo Ancelottiego. Chelsea szybko udało się przejąć inicjatywę w meczu i zepchnąć gospodarzy do defensywy. Pierwszy strzał na bramkę Tima Howarda oddał Frank Lampard w 7. minucie gry, ale jego uderzenie minęło prawy słupek.
W końcu po usilnych starań, w 16. minucie doczekaliśmy się trafienia ze strony Chelsea. Piłkę posłaną z głebi pola lekko strącił Didier Drogba. W polu karnym sprytnie znalazł się Florent Malouda, któremu bez problemów udało się przyjąć piłkę i uciec Philowi Neville'owi, a następnie posłać futbolówkę do siatki obok bezradnego golkipera.
Piłkarze Evertonu rzucili się do odrabiania strat i w 34. minucie dopięli swego. Piłkę z rzutu rożnego dośrodkowywał London Donovan, a w polu karnym do piłki dopadł Louis Saha. Francuz strzałem głową doprowadził do wyrówania i spotkania zaczynało się od nowa.
Na kilka minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą część pojedynku, sędzie odgwizdał rzut karny za faul Ricardo Carvalho na Donovanie. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Saha, jednak Petr Čech wyczuł intencje strzelca i obronił strzał napastnika.
Od początku drugiej połowy dominowali liverpoolczycy. Pod naszym polem karnym z minuty na minuty robiło się coraz gorącej, ale gracze Evertonu nie potrafili wykorzystać nadarzających się okazji. W końcu zapora ze strony gości pękła i piłkarze Davida Moyesa wyszli na prowadzenie. Świetnym przyjęciem piłki i jeszcze lepszym strzałem popisał się Louis Saha, który w 76. minucie po raz drugi w tym meczu pokonał czeskiego bramkarza.
Carlo Ancelotti próbował jeszcze ratować wynik, wprowadzając na plac boju Daniela Sturridge'a, czy jeszcze wcześniej Salomona Kalou, ale na niewiele się to zdało. Po jednym z kornerów Didier Drogba po swojej głowce trafił w poprzeczkę bramki Howarda i to byłoby na tyle, jeśli chodzi o nasze szanse na zdobycie wyrównującego gola.
Kibice mają prawo czuć się rozczarowani i zawiedzeni postawą swoich ulubieńców, ponieważ ci po raz kolejny zawodzą na obcym terenie i znów tracą bramkę po stałym fragmencie gry. W dodatku Manchester United traci już tylko punkt do The Blues. Jednego możemy być pewni: przed nami ciężka droga do wywalczenie tytułu Mistrza Anglii.
Chelsea(4-3-2-1):Cech; Ivanovic, Carvalho, Terry (c), A Cole (Ballack 56); Lampard, Mikel (Sturridge 75), Zhirkov; Anelka (Kalou 74), Malouda; Drogba. Strzelcy Malouda 16, Kartki Mikel 62, Malouda 90+4.