Dobra gra i zasłużone zwycięstwo - tak można określić pojedynek Chelsea z Sunderlandem. The Blues wygrywają 3:1, choć do przerwy to podopieczni Carlo Ancelottiego schodzili do szatni z jednobramkową stratą. Wszystko zostało jednak odrobione w drugiej odsłonie za sprawą trafień Michaela Ballacka, Franka Lamparda z rzutu karnego oraz Deco.
Cały mecz toczony był w dośc szybkim tempie, głównie dzięki piłkarzom Chelsea, którzy od pierwszych minut starali się jak najszybciej wyjść na prowadzenie. Strzały na bramkę Martona Fulopa oddawali Michael Essien, Deco oraz Frank Lampard, jednak żadna z ich prób nie była na tyle skuteczna, by zagrozić węgierskiemu goalkeeperowi.
Ataki gości nie ustawały, ale nagle jakby z niczego w 18. minucie gry padł gol dla ekipy Sunderlandu. Dośrodkowanie z lewej strony przyjął Kenwyne Jones, obrócił się z piłką i spróbował uderzyć na bramkę Petra Cecha. Jego strzał został jednak odbity od jednego z obrońców Chelsea, a piłka wylądowała u stóp Darrena Benta, który nie miał problemów ze skierowaniem jej do siatki.
Chelsea podrażniona takim obrotem spraw chciała od razu doprowadzić do wyrównania. Problemem okazał się mur podopiecznych Steve'a Bruca jaki ustawili przed swoją bramką. Mimo ogromnej przewagi i kilku składnych akcji nie mogliśmy przedrzeć się przez szyki defensywne zespołu gospodarzy i do przerwy przegrywaliśmy jednym golem.
Wszystko zmieniło się po zmianie stron. Carlo Ancelotti musiał zmotywować swoich piłkarzy do jeszcze lepszej gry, a ci go nie zawiedli. Zaraz po wznowieniu drugiej częsci spotkania swoją okazję zmarnował Didier Drogba, który po wrzutce z rzutu różnego nie potrafił strzałem głową pokonać bramkarza Czarnych Kotów.
Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Tak było i tym razem. Po kolejnym dośrodkowaniu z rogu boiska, piłkę zagrywaną przez Franka Lamparda przedłużył Branislav Ivanovic. Do tej dopadł niepilnowany Michael Ballack i lewą nogą umieścił futbolówkę w bramcę Fulopa.
Chelsea na jednym trafieniu nie zamierzała poprzestać. W 61. minucie meczu akcją w polu karnym popisał się Didier Drogba. Napastnik poradził sobie z dwoma kryjącymi go defensorami, ale jeden z nich podciął reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej i sędzia był zmuszony do wskazania na 11. metr. Do piłki podszedł niezawodny Frank Lampard i pewnym uderzeniem zdobył drugiego gola do przyjezdnych.
Pięć minut później na 3:1 mógł podwyższyć Didier Drogba, ale jak widać nie było mu dziś dane zdobyć bramkę. 31-latek dopadł do dobrego dośrodkowania z boku boiska, jednak piłka po jego uderzeniu po koźle powędrowała nad bramką przeciwnika.
Co nie udało się Drogbie, udało się Portugalczykowi Deco w 70. minucie gry. Po wymienieniu kilku podań ze swoimi partnerami z drużyny, stojąc z piłką na 18 metrze od bramki Fulopa oddał soczysty strzał, z którym nie miał szans bramkarz Sunderlandu. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki.
Do końcowych minut to Chelsea dyktowała warunki na Stadionie Światła. Pod koniec meczu zobaczyliśmy jeszcze Daniela Sturridge'a, Florenta Maloudę oraz Andryia Shevchenkę, którego wyjątkowo ciepło powitali fani The Blues.
Podsumowując dzisiejszy występ naszych zawodników, na pewno dostarczyli nam oni sporo emocji, ale także sporo radości, pokonując w bardzo dobrym stylu swoich rywali. Na uznanie zasługuje gra Deco, który świetnie się spisał w roli diamentowego pomocnika. Ogólnie jednak, wszyscy zaprezentowali się z dobrej strony, a Carlo Ancelotti może być zadowolony ze swojej ekipy po dwóch kolejkach Premier League, która obecnie zajmuje pierwsze miejsce.