Carlo Ancelotti, podobnie jak Jose Mourinho, uważa, że po wczorajszym zwycięstwie Interu losy dwumeczu nie są jeszcze rozstrzygnięte.
Salomon Kalou wyrównał po trafieniu Diego Milito, jednak chwilę później Esteban Cambiasso strzelił zwycięską bramkę, która stawia Włochów w nieco lepszej sytuacji przed rewanżem.
Na wstępie Ancelotti postanowił nas wszystkich uspokoić: "[Petr] Cech odniósł kontuzję łydki, musimy poczekać i obserwować go przez następne dni. Nie wiemy jeszcze kiedy wróci. Uraz dotyczy jednak nie kolana, lecz łydki.". Pierwsze doniesienia, w tym polskich 'specjalistów', sugerowały bowiem nawet zerwanie więzadeł krzyżowych kolana.
Włoch pochwalił następnie swój zespół i powiedział, że mamy duże szanse na awans do ćwierćfinału.
"To, że Inter zaczął od mocnego uderzenia nie stanowi problemu. Daliśmy im jednak za dużo wolnej przestrzeni, a Milito potrafi stworzyć zagrożenie, dlatego właśnie tak szybko straciliśmy gola."
"Spodziewałem się takiego meczu. Suma summarum uważam, że zagraliśmy całkiem nieźle. Wynik nie jest już tak dobry, ale tragiczny też nie jest. W rewanżu będziemy grali tak ofensywny futbol jak dziś."
"Zagraliśmy dziś z charakterem i odwagą. Tak samo musimy zagrać w rewanżu."
Co do sytuacji z pierwszej połowy kiedy to ewidentnie w polu karnym faulowany był Kalou - Ancelotti nie miał pretensji do arbitra, nie miał też jednak wątpliwości, że należał nam się rzut karny.
"Należała nam się 'jedenastka', jednak rzut karny jest tylko wtedy, gdy arbiter go odgwizda."
"Nie chcemy spekulować, ponieważ naszym zadaniem jest tylko wystawienie drużyny i zrobienie wszystko, aby wygrała. Możemy natomiast powiedzieć, że mieliśmy pecha. Mam nadzieję, że w rewanżu nas opuści. Podkreślam raz jeszcze - nie chcemy zaczynać wojny. Wiem, że [Manuel] Mejuto Gonzalez to dobry, doświadczony arbiter i nie chcę mówić nic więcej."
Po meczu nie zabrakło także wypowiedzi vis-a-vis Carlo, Mourinho.
"Najważniejszym aspektem jest wynik, a ten nie jest dla nas najlepszy, sprawa awansu nadal jest otwarta." przyznał. "Gdyby przyjrzeć się pozostałym meczom Ligi Mistrzów można dojść do wniosku, że wszystkie były wyrównane. Uważam więc, że chyba nikt nie mógł dziś spodziewać się wysokiej wygranej któregokolwiek z zespołów."
"Jedziemy na Stamford Bridge mając na koncie zwycięstwo, wierzę, że możemy się tam dobrze spisać. Chelsea jednak na pewno wierzy w to samo. W zeszłym sezonie mieliśmy bardzo dobre okazje strzeleckie w Manchesterze, trzy razy trafialiśmy w słupek, dlaczego więc nie mielibyśmy powtórzyć dobrej gry na Stamford Bridge?" pytał retorycznie.
"Pragnę dodać, że dziś wielką rzecz osiągnęli moi obrońcy - wszyscy byli zagrożeni, ale nikt nie został ukarany żółtą kartką. Wierzę, że w rewanżu możemy zagrać dobrze i awansować."
"Pokazaliśmy, że także w Lidze Mistrzów jesteśmy silną drużyną. Patrząc na to od strony defensywy zagraliśmy o niebo lepiej niż przed rokiem, Lucio, który był w stanie stawić czoła Drogbie w walce o górne piłki, ma w tym duży udział."
"Sądzę, że mogliśmy dołożyć jeszcze jedno trafienie, ale Chelsea zagrała wysokim pressingiem i nie pozwoliła nam zbliżyć się pod jej pole karne."
Za trzy tygodnie Portugalczyk powróci na Stamford Bridge po raz pierwszy od odejścia z klubu, co miało miejsce ponad trzy lata temu.
"Będę musiał kontrolować swoje emocje. Muszę zachować się profesjonalnie tak jak dziś, tak jak zachowali się moi byli podopieczni."
"W tunelu to nie jest dla mnie normalny mecz, dla nich także, kiedy jednak zaczyna się mecz wszystko staje się normalne. Obie strony chcą wygrać. Nie spodziewam się nic po przyjeździe na Stamford Bridge, chcę tylko, aby ludzie byli zadowoleni z mojego powrotu, ponieważ cieszyliśmy się wspólnie wielkimi tryumfami."
"Tym jednak razem wejdę do innej szatni, zasiądę na innej ławce. Wiedzą, że Mourinho ma zazwyczaj szczęście na Stamford Bridge."
Aby przekonać się, czy Portugalczyk ma rację należy poczekać do rewanżu - dajcie już 16. marca!
Data: 25.02.2010, 08:45 Autor: Kuba Źródło: chelseafc.com
No to pozytywnie z Cechem, bo wygladalo to fatalnie. Na rewanz powinien byc spokojnie gotowy. A tak na marginesie to maly blad : bramke nam strzelil DIEGO Milito, bo Gabriel to biega na obronie w Barcelonie ;)
dla mnie najważniejsza wiadomość z tego newsa to to że Cecha zobaczymy jeszcze w tym sezonie (kto wie ,może i nawet w sobotę :D) .szczerze mówiąc ,to bardziej właśnie martwiłem się o Cecha ,niż o końcowy wynik ,bo zwycięstwo będzie nasze .