Chelsea.pl - polski serwis Chelsea FC


  • 1 |
  • 2 |
  • 3 |
poprzedni Stop Następny
2016-12-28 14:35:30 | Starkiller
8 komentarzy


  Bournemouth 3:0 (D)
26.12.2016r. godz. 16:00


 

Następny mecz:
 
Stoke City (D)
31.12.2016r. godz.16:00


 

brak ankiet

Wezwany przez Abramovicha. Koniec.

1 kwietnia, 2009, był ciekawym dniem. Do siódmej wieczorem myślałem głównie po angielsku. Po lunchu, udzieliłem wywiadu stacji Sky TV, który wciąż pamiętam ze znacznymi szczegółami. Oto co zdarza się w wyjątkowe dni, obojętni czy dobre czy złe - w każdym przypadku są one niezapomniane.

"Carlo, jak widzisz swoją przyszłość?"

"Mam kontrakt do 2010 roku z A.C. Milan, więc zostaję."

"Możemy powiedzieć, że na pewno zostajesz?"

"Możecie powiedzieć, że zostaję."

"Jak wiele razy skłamałeś podczas tego wywiadu?"

"Raz lub dwa, kilka, po prostu żeby się obronić..."

"Jeśli zobaczymy się za parę miesięcy, będziemy mogli usłyszeć od ciebie, które rzeczy były kłamstwem?"

"Za parę miesięcy, jasne."

Innymi słowy, dawałem do zrozumienia, w najbardziej delikatny sposób jaki można sobie wyobrazić, że opuszczam klub. Zacząłem się przygotowywać na odejście, rozsiewając sygnały. Przez jakiś czas brałem intensywne lekcje angielskiego, i nie był to przypadek. Trzy lekcje tygodniowo, wzorowy uczeń. The pen is on the table, and my name is Carlo. Tego popołudnia, odpowiadałem na pytania z dzikim wyrazem na mojej twarzy. Przyswajałem się, bo wiedziałem jak ma wyglądać kolejna faza. Spotkanie tego wieczoru z Adriano Gallianim w biurze numer 3, Via Turati. Siedziba klubu, ponownie. Scena jaką już widziałem i przeżyłem. Déjà vu. Te same charaktery, ale całkiem nowa propozycja (więcej niż propozycja...). Poniekąd, nieprzyzwoita propozycja. Propozycja z Chelsea Football Club.

"Dobry wieczór, Carletto."

"Dobry wieczór, Panie Galliani."

Jego mina była ciemniejsza niż moja, zacząłem czuć dreszcze przebiegające mi po plecach. Dreszcze radości. A to niespodzianka.

"Posłuchaj, Galliani, muszę ci coś powiedzieć. Myślę o pójściu do Chelsea."

"To całkowicie wykluczone."

Opryskliwy. Ocierający się o brutalność. Mój vice-prezydent był jak zacinająca się płyta. To była ta sama odpowiedź, jaką dał mi, kiedy nie pozwolił mi odejść, by trenować Real Madryt. Te same trzy słowa.

"Więc chcecie żebym został?"

"Oczywiście, że chcemy żebyś został."

Nasze spotkanie przeciągnęło się do obiadu, w Da Giannino, restauracji w Mediolanie, gdzie ludzie spotykają się, by negocjować kontrakty i transakcje. W rzeczywistości, wszystko było już rozstrzygnięte, ale robiliśmy wszystko co w naszej mocy, by dojść do porozumienia: "Podejmiemy ostateczną decyzję pod końcu sezonu, czyli po 31 maja. W międzyczasie, zakwalifikujemy się do następnej edycji Ligi Mistrzów."

[...]

DZIĘKUJĘ: Klubom, które myślały o mnie cały czas z Anglii. Chelsea, oczywiście, która jest pierwsza w chronologicznej kolejności. Wyznam, że, na początku w pewnym punkcie sezonu 2008/09, oglądałem mnóstwo DVD z Johnem Terrym, Frankiem Lampardem i Didierem Drogbą. Już wówczas byłem menadżerem the Blues, przynajmniej na papierze. Tak jak to miało miejsce z Realem Madryt, kilka sezonów wcześniej. Ja i Abramovich razem: mogło być gorzej. On może to sobie wyobrazić - albo pamiętać, odkąd pracował z Jego Specjalnością, José Mourinho...

[...]

Abramovich i Chelsea Football Club przybyli. Premier League i FA Cup. Teraz chcę Ligi Mistrzów. I złożę obietnicę: jeśli wygramy, urządzimy imprezę. I Zhirkov nie zaśpiewa.

Źródło : własne

19.06.2011 | 17:21 | Ex
0 komentarzy
Szukaj według tagów:
ancelotti, Ordinary Genius, ,

Aby dodać komentarz musisz się zalogować !

Brak komentarzy, bądź pierwszy !