Chelsea.pl - polski serwis Chelsea FC


  • 1 |
  • 2 |
  • 3 |
poprzedni Stop Następny
2016-12-28 14:35:30 | Starkiller
8 komentarzy


  Bournemouth 3:0 (D)
26.12.2016r. godz. 16:00


 

Następny mecz:
 
Stoke City (D)
31.12.2016r. godz.16:00


 

brak ankiet

Kiedy Mourinho pokonał Chelsea..

Jose Mourinho zawita na Stamford Bridge zaledwie drugi raz jako trener drużyny przyjezdnej, kiedy to prowadzony przez niego Manchester United zmierzy się z Chelsea w hicie 9. kolejki Premier League. Przypomnijmy, jak Portugalczyk wyrzucił swój były klub z rozgrywek Ligi Mistrzów, aby następnie samemu sięgnąć po trofeum z Interem Mediolan... 

 

"Nic specjalnego." Tak Mourinho skomentował losowanie par 1/8 finału Ligi Mistrzów w grudniu 2009 roku, kiedy to los skonfrontował jego Inter Mediolan  i Chelsea. Portugalczyk zapewniał, że potraktuje ten mecz jak każdy inny, ale jedynie na zapewnieniach się skończyło. 

 

Było to zaledwie dwa lata po jego burzliwym odejściu ze Stamford Bridge i miała to być jego pierwsza wizyta od tego czasu na stadionie, który nazywał domem i na którym spędził trzy niezapomniane sezony od 2004 do 2007 roku, w których to poprowadził klub do dwóch mistrzostw Anglii, Pucharu Anglii i Pucharu Ligi. 

 

Spotkanie zapowiadało się niezwykle emocjonująco, a dodatkowego smaku dodawała mu wyjątkowo chłodna relacja Mourinho i ówczesnego menedżera Chelsea, Carlo Ancelottiego. Obaj trenerzy wielokrotnie sprzeczali się ze sobą kiedy to jeszcze Włoch trenował AC Milan i to sprawiło, że prasa skupiona była głównie na ich rywalizacji.

 

 

Zaledwie kilka dni przed spotkaniem z Chelsea, Mourinho otrzymał od włoskiej federacji piłkarskiej trzymeczowe zawieszenie za gest, w którym udawał że ma założone na rękach kajdanki, po tym jak dwóch jego zawodników otrzymało czerwone kartki podczas bezbramkowego remisu z Sampdorią Genua. Nie był to pierwszy raz od czasu objęcia przez Portugalczyka Interu, kiedy wzbudził znaczne kontrowersje i jego wrogie zachowanie przysporzyło mu niewielu przyjaciół poza klubem. 

 

Ancelotti twierdził, że całe Włochy wspierać będą tego dnia Chelsea, a włoska La Repubblica wyrażała się w podobnym tonie: "Wielu myślało, że Mourinho wniesie nieco dojrzałości i kultury do naszego futbolu, ale zamiast tego robimy krok w tył."

 

Gdy uwaga mediów skupiała się na menedżerze w piłkarzach Interu wzmacniała się mentalność oblężonej twierdzy. Mediolańczycy zremisowali poprzednie trzy spotkania w Serie A, ale w ich grze nie widać było opieszałości, gdy Chelsea zawitała na San Siro, w pierwszym meczu 1/8 finału. Zegar wskazywał zaledwie trzecią minutę spotkania, gdy Diego Milito wymknął się Johnowi Terry'emu i posłał mocne uderzenie obok Petra Cecha.   

 

 

Mourinho jedynie pokiwał głową z satysfakcją. Był to idealny początek dla Interu, lecz Chelsea wyrównała wynik meczu dzięki golowi z dystansu Salomona Kalou na początku drugiej połowy. Inter jednak nie czekał długo z odpowiedzią. Zaledwie kilka minut po kontaktowym golu Kalou, Esteban Cambiasso posłał po ziemi uderzenie z dystansu obok zdezorientowanego Petra Cecha, co okazało się również decydującym momentem meczu.  

 

Gracze Chelsea protestowali jeszcze po tym, co wydawało się bezsprzecznym karnym po faulu Waltera Samuela na Salamonie Kalou, ale sędzia pozostał niewzruszony i Inter mógł cieszyć się ze zwycięstwa 2:1 na własnym stadionie. Mourinho myślami był już jednak przy meczu rewanżowym, który odbyć się miał na Stamford Bridge, stadionie, na którym jeszcze nigdy nie przegrał. 

 

"Będę musiał panować tam nad emocjami i pozostać profesjonalistą." - mówił Mourinho. "Powrócę do innej szatni i usiądę przy innej ławce rezerwowych, ale oni i tak będą wiedzieli, że Mourinho jest szczęściarzem na Stamford Bridge. Nie mam nic do udowodnienia Chelsea, byłym piłkarzom, fanom, czy zarządowi. Moje stosunki z nimi są wspaniałe. Czy zostanę wygwizdany? Nie wierzę w to. Zostanę przywitany oklaskami." 

 

 

 

 

Mourinho w rzeczy samej przywitany został bardzo ciepło przez kibiców, rozdając autografy i rozmawiając z kibicami przed rozpoczęciem meczu, ale atmosfera zmieniła się wraz z pierwszym gwizdkiem. Portugalczyk stał w centrum uwagi, krzycząc do swoich podopiecznych, kłócąc się z arbitrami i żywo reagując na boiskowe wydarzenia. 

 

Gospodarze nie mogli się przebić przez defensywę Interu, złożoną z Maicona, Javiera Zanettiego, Lucio i Samuela, a piłkarze Chelsea stawali się coraz bardziej sfrustrowani, kiedy Mediolańczycy złośliwymi faulami starali się spowolnić grę. Najlepsza okazja Chelsea do strzelenia gola przyszła tuż przed przerwą, kiedy Nicolas Anelka podał do wchodzącego w pole karne Didiera Drogby, który powstrzymany został przez Samuela, co zdaniem The Blues kwalifikowało się do podyktowania rzutu karnego.  

 

 

Plan Mourinho skupiał się na frustrowaniu drużyny Ancelottiego, ale Inter nie ograniczał się jedynie do defensywy. Diego Milito i grający na skrzydłach Samuela Eto'o i Goran Pandev cały czas stwarzali zagrożenie z kontrataku, nekając kryjących ich Yurija Zhirkova i Branislava Ivanovica.  

 

Inter atakował coraz groźniej i w końcu stało się nieuniknione. 15 minut przed końcem spotkania, Samuel Eto'o wykorzystał świetne podanie Wesleya Sneijdera, umieszczając piłkę w siatce silnym strzałem i stawiając Chelsea w ekstremalnie trudnej sytuacji. The Blues nie mogli powstrzymać nerwy na wodzy i tuż przed końcem spotkania czerwoną kartkę za nadepnięcie na Thiago Mottę otrzymał Didier Drogba.

 

Zwycięstwo Interu możliwe było głównie dzięki dobrze dobranej taktyce. Mourinho przyznał po meczu, że w ramach przygotowań obejrzał pierwsze starcie obu drużyn na wideo aż 7 razy. Również Carlo Ancelotti przyznał, że drużyna Mourinho zasłużyłą na wygraną. 

 

 

 

"Dzisiejszej nocy piłkarze czuli, że Inter jest lepszą drużyną, a to u najlepszych graczy rodzi frustrację." - mówił po meczu Portugalczyk. "To są moi piłkarze, moi zawodnicy, ale tego wieczoru byłem ich wrogiem i ten wróg wygrał. Świętowałem bardzo długo w szatni, to było wielkie zwycięstwo dla mojego zespołu. Kocham Chelsea, kocham ten stadion, tych ludzi, ale jestem profesjonalistą. " 

 

Od tego pamiętnego meczu minęło wiele czasu i Mourinho zaliczył w tym czasie wiele wzlotów i upadków, ale znów powraca na Stamford Bridge z kolejną okazją do odegrania się na byłym klubie. Kibicom Chelsea pozostaje mieć nadzieję, że powrót Mourinho nie obudzi w nich wspomnień z czasu, gdy Portugalczyk poprzedni raz zasiadł na ławce rezerwowych gości.

 

Nick Wright, SkySports

Źródło : SkySports

21.10.2016 | 23:59 | Starkiller
0 komentarzy
Szukaj według tagów:
Mourinho, Inter,

Aby dodać komentarz musisz się zalogować !

Brak komentarzy, bądź pierwszy !