Chelsea.pl - polski serwis Chelsea FC


  • 1 |
  • 2 |
  • 3 |
poprzedni Stop Następny
2017-06-24 13:04:36 | Starkiller
2 komentarzy


  Bournemouth 3:0 (D)
26.12.2016r. godz. 16:00


 

Następny mecz:
 
Stoke City (D)
31.12.2016r. godz.16:00


 

brak ankiet

ZAPOWIEDŹ 7. kolejki PL

Czołowe angielskie drużyny nie zaznają wiele spokoju po zakończonej wczoraj 2. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, ponieważ już w ten weekend (6-7.10) rozegra się 7. kolejka Premier League, bez wątpienia najciekawszej ligi Europy.

Sobota

Sobotnie popołudnie z angielską piłką rozpocznie gwizdek na Eitihad Stadium, gdzie obrońca tytułu, Manchester City podejmować będzie Sunderland. Podopieczni Roberto Manciniego nie są w swojej optymalnej dyspozycji. The Citizens mają problem ze skutecznością, a ich bilans w ostatnich pięciu meczach (ze wszystkich rozgrywek) to jedna wygrana, dwa remisy i dwie przegrane. Nie można zatem skazywać ekipy Sunderlandu na pożarcie. Drużyna Kotów zremisowała w tym sezonie aż 4 spotkania, w tym jedno na The Emirates z Arsenalem i drugie z Liverpoolem u siebie. Do tej pory nie przegrali żadnego meczu, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że w przeciwieństwie do reszty drużyn mają tylko pięć rozegranych spotkań.

O godzinie 16.00 czasu polskiego sobotnia karuzela rozkręci się na dobre. Gratką dla kibiców The Blues będzie zapewne spotkanie na Stamford Bridge pomiędzy Chelsea i Norwich. Niepokonana ekipa z Londynu kontynuuje swoją serię bez porażki w lidze. W zeszły weekend drużyna Roberto Di Matteo odparła zarzuty mówiące, że znajduje się na szczycie tabeli tylko dzięki łatwemu kalendarzowi i pokonała Arsenal na jego własnym obiekcie. Przed Norwich ciężkie zadanie. Pomijając fakt iż grają na wyjeździe, należy wspomnieć, że jest to drużyna z najgorszym dotychczas bilansem bramkowym w Premier League i najmniejszą ilością strzelonych bramek (4) w lidze. Na dodatek w ciągu sześciu poprzednich kolejek nie udało im się odnieść żadnego zwycięstwa. Włoski szkoleniowiec Niebieskich pozwoli zapewne odpocząć niektórym zawodnikom po wtorkowej podróży do Skandynawii.

W tym samym czasie drużyna Swansea podejmie Reading. Faworyta powinno się upatrywać w ekipie gospodarzy, choć jak zapewne kibice Chelsea pamiętają, że drużyna z Reading potrafi napsuć krwi grając na wyjeździe.

Równolegle do tych meczy rozegra się spotkanie Wigan - Everton. Aktualny wicelider Premier League zalicza niesamowity start, a Marouane Fellaini zdaje się być w życiowej formie. Jak zaprezentują się w meczu przeciw Wigan? Drużyna Roberto Martineza straciła na jakości po sprzedaży Victora Mosesa do Chelsea i aktualnie balansuje na granicy strefy spadkowej. The Toffees wydają się być tymi, którzy zgarną pulę punktów w tym spotkaniu.

Ostatnią potyczką rozegraną o godzinie 16.00 polskiego czasu będzie mecz WBA - QPR. Kibice Chelsea będą zapewne ciekawi tego meczu ze względu na wypożyczonego do WBA Romelu Lukaku, który prezentuje (choć nie gra wiele) naprawdę niezłą formę. WBA zaprzepaściło w ostatniej kolejce szansę na uzyskanie 3. miejsca w tabeli i zepchnięcie Manchesteru United na czwartą pozycję. Tylko zremisowali z Aston Villą. Mecz z QPR w teorii powinien być łatwiejszy, ponieważ jest to ostatnia drużyna w tabeli. Nie należy jednak zapominać, że QPR jako jedyne dotychczas urwało punkty Chelsea.

Sobotnie kopanie zakończy mecz West Ham United z Arsenalem. Na głowę podopiecznych Arsena Wengera wylano kubeł zimnej wody i zrobił to nie kto inny jak Roberto Di Matteo wraz ze swoją drużyną. Pomimo corocznych aspiracji, Kanonierzy zawsze mają problemy z ograniem teoretycznie słabszych przeciwników, o czym świadczą dwa remisy: z Sunderlandem i Stoke. West Ham prezentuje się naprawdę dobrze i bezpośrednio wyprzedza w tabeli drużynę z The Emirates o 2 pkt. W ekipie Arsenalu problemy z aklimatyzacją ma sprowadzony latem snajper Olivier Giroud, który seryjnie marnuje piłki meczowe, m.in. z Sunderlandem, czy Chelsea. W drużynie West Hamu ma dojść do "odrodzenia" Andy'ego Carrolla, który został wypożyczony z Liverpoolu w celu poszukiwania formy. Wynik tego spotkania będzie ciężki do przewidzenia.


Niedziela

W niedzielę o godzinie 14.30 możemy zjeść obiad oglądając mecz Southampton z Fulham. Drużyna beniaminka dała nam się już poznać jako ekipa walcząca bez kompleksów nawet z największymi potentatami. Napędzili strachu obu Manchesterom, Evertonowi, czemu nie mają postraszyć Fulham? Z drugiej strony, drużyna z Londynu omal nie sprawiła w ostaniej kolejce niespodzianki w meczu z City. Dopiero w końcówce meczu Dżeko wyrwał 3 pkt. dla Obywateli. Z pewnością będzie to ciekawy mecz, jednak wskazując faworyta, skłaniałbym się w stronę Fulham.

Około godziny 16.00 zeszłotygodniowi pogromcy United, Tottenham podejmą zeszłotygodniowych pogromców City, Aston Villę. Choć drużyna Andre Villas-Boasa jest tu zdecydowanym pretendentem do zwycięstwa, to możemy spodziewać się dobrego widowiska. Kogutom często w tej fazie sezonu zdarzają się proste błędy w obronie, co bezlitośnie wykorzystują przeciwnicy. Świadczy o tym fakt, że Tottenham znajduje się dopiero na piątym miejscu w tabeli z dorobkiem 11. punktów i aż ośmioma straconymi bramkami.

W tym samym czasie na Anfield Liverpool zawalczy o kolejne punkty. Podbudowani pierwszym zwycięstwem w sezonie i hat-trickiem Suareza, kibice Liverpoolu zapomnieli o zeszłych pięciu kolejkach, wymazując tamte spotkania z pamięci. Dla nich sezon zaczął się od tego zwycięstwa. Wg ekspertów, The Reds wymienili w zeszłym meczu około 700 podań, co świadczy o zmianach taktycznych wprowadzonych przez trenera Rodgersa. Pora na konfrontację taktyki podań przeciw taktyce graczy Stoke. Pomimo optymizmu w szatni Liverpoolu, rozsądek każe stawiać na remis.

Kropką nad "i" w niedzielę będzie mecz Newcastle z Manchesterem United. Po sensacyjnej przegranej u siebie z Tottenhamem i wymęczonej wyjazdowej wygranej z Cluj, drużyna Alexa Fergusona ma twardy orzech do zgryzienia. Nie od wczoraj wiadomo, że ekipa Alana Pardew to nie są chłopcy do bicia i mimo tego, że dotychczas nie spełniają pokładanych w nich nadziei, nie można ich lekceważyć. Rooney i spółka nie mogą pozwolić sobie na kolejną stratę punktów, ponieważ w chwili obecnej tracą 4 pkt do liderującej Chelsea. Jeśli United zremisuje lub przegra i różnica zwiększy się do 6, bądź 7 punktów, już współczuję sedziemu, który poprowadzi to spotkanie.

Jak wszyscy widzicie w tej kolejce nie ma bezpośrednich starć między pretendentami to tytułu mistrza. Drużyny z czołowych miejsc będą się starać wygrać swoje spotkania i liczyć na potknięcia pozostałych. Jedyną drużyną przed którą stoi relatywnie ciężkie zadanie jest Manchester United.

 



 

Źródło : własne

04.10.2012 | 15:11 | Kisiel
1 komentarzy
Szukaj według tagów:
Premier League, ,

Aby dodać komentarz musisz się zalogować !

Dodał: Kisiel
2012-10-05 18:50:59

Liverpool po wczorajszej wtopie w LE chyba spuścił trochę z tym optymizmem.