Chelsea.pl - polski serwis Chelsea FC


  • 1 |
  • 2 |
  • 3 |
poprzedni Stop Następny
2017-07-17 15:32:28 | Starkiller
5 komentarzy


  Bournemouth 3:0 (D)
26.12.2016r. godz. 16:00


 

Następny mecz:
 
Stoke City (D)
31.12.2016r. godz.16:00


 

brak ankiet

Chelsea v Arsenal 3:5

Chelsea po raz pierwszy w historii swoich występów w Premier League straciła u siebie 5 goli i przegrała drugie ligowe spotkanie z rzędu. Pogromcą The Blues i bohaterem derbów Londynu został Robin van Persie, który skompletował hat-tricka.


Oprócz Holendra do siatki Petra Cecha trafiali jeszcze Andre Santos i Theo Walcott. Po stronie pokonanych na listę strzelców wpisali się Frank Lampard, John Terry i Juan Mata.

 

Andre Villas-Boas wymienił po jednym zawodniku z każdej formacji w porównaniu do spotkania z QPR. Branislav Ivanovic zastąpił na środku obrony Davida Luiza, do pomocy wrócił po kontuzji Ramires, a do ataku, po trzymeczowym zawieszeniu za czerwoną kartkę, Fernando Torres.

 

Zaczęło się od ataków gospodarzy. Pierwszą okazję po kilkudziesięciu sekundach miał Fernando Torres, ale jego strzał został zablokowany. 3 minuty później Hiszpan mógł stanąć przed kolejną szansą, ale tym razem dośrodkowanie Sturridge'a okazało się niedokładne.

 

Mimo optycznej przewagi gospodarzy, pierwsi gola powinni zdobyć przyjezdni. Walcott okazał się zbyt szybki dla Ashley'a Cole'a i jak na tacy wyłożył piłkę Gervinho, ale ten fatalnie przestrzelił. Minutę później po kolejnym podaniu angielskiego skrzydłowego szczęścia próbował van Persie, jednak jego strzał też okazał się niecelny.

 

W 14. minucie padła pierwsza bramka. Terry zagrał na skrzydło do Maty, który piłkę przyjął i wrzucił w pole karne, wprost na głowę niepilnowanego Franka Lamparda. Anglik głową skierował futbolówkę do siatki.

 

Kilka minut później powinno być 2:0. Wspaniałym, długim podaniem do Sturridge'a popisał się strzelec pierwszego gola. Młody Anglik wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale nie trafił czysto w piłkę i ta przeleciała obok bramki.

 

10 minut przed przerwą Kanonierzy wyrównali. Mikel stracił futbolówkę na rzecz Artety, który podał do Ramsey'a. Ten zagrał między dwóch stoperów do wbiegającego Gervinho, a Iworyjczyk wyłożył piłkę van Persiemu. Holender tylko dopełnił formalności, kopiąc futbolówkę do pustej bramki.

 

The Blues chcieli natychmiast odpowiedzieć. Świetnym dryblingiem na skrzydle popisał się Ramires i podał do Sturridge'a, który co prawda wbił piłkę do siatki, ale zrobił to będąc na półmetrowym spalonym. Sędzia, słusznie więc, gola nie uznał.

 

Bramkę Niebieskim udało się jednak zdobyć tuż przed przerwą i niektórzy oglądający mecz z Evertonem kibice mogli przeżyć swego rodzaju deja-vu. Znowu kilka chwil przed przerwą ze stałego fragmentu gry dośrodkowywał Lampard (wtedy zrobił to z rzutu wolnego, w sobotę - z rożnego) i znowu gola zdobył John Terry (wtedy strzelał głową, w sobotę - nogą). 2 minuty poźniej pan Marriner zaprosił oba zespoły do szatni.

 

Po kwadransie oba zespoły co prawda z niej wyszły, ale koncentracja gospodarzy chyba im nie towarzyszyła. Arsenal od razu rzucił się do ataków i wchodził w obronę Chelsea, jak w masło. Strzały van Persiego i Ramsey'a co prawda okazały się jeszcze nieskuteczne, ale w 48. minucie do siatki trafił Andre Santos.

 

Torres stracił piłkę na skrzydle, ta trafiła do Songa, który wypatrzył na drugiej flance niepilnowanego Brazylijczyka i podał do niego. Lewy obrońca wyszedł sam na sam z Cechem i płaskim strzałem pomiędzy jego nogami wyrównał stan meczu na 2:2.  

 

The Blues chcieli szybko odpowiedzieć i tym razem ich lewy defensor - Ashley Cole - znalazł się w dogodnej sytuacji. W oddaniu w ogóle strzału na bramkę przeszkodził mu jednak Wojciech Szczęsny, który kilka metrów poza swoim polem karnym wyciął go równo z trawą. Polski bramkarz za swój faul obejrzał zaledwie żółty kartonik. Przypomnijmy, że tydzień wcześniej inny sędzia, Chris Foy, w podobnej sytuacji wyrzucił z boiska Jose Bosingwę.

 

Szczęsny zrehabilitował się za swój błąd sekundy później, broniąc strzał Lamparda z rzutu wolnego, który sam sprokurował.

 

5 minut później goście wyszli na prowadzenie. W tej sytuacji niesamowitą biernością wykazali się obrońcy Chelsea, którzy we czterech nie potrafili powstrzymać szarżującego Anglika i to nawet mimo faktu, że ten po drodze jeszcze się przewrócił. Nienajlepiej zachował się też Petr Cech. Mógł, a nawet powinien on obronić ten strzał skrzydłowego Arsenalu.

 

Czeski bramkarz interwencję na swoim poziomie zaliczył chwilę później, powstrzymując Ramseya zanim Villas-Boas dokonał pierwszej zmiany - Sturridge ustąpił miejsca Maloudzie.

 

Mimo że to Chelsea bardziej potrzebowała gola, to znowu zaatakowali goście. Tym razem Bosingwa powstrzymał szarżującego Gervinho, choć według Wengera (i na szczęście tylko niego) zrobił to niezgodnie z przepisami. Na powtórkach widać jednak, że sędzia nie popełnił błędu puszczając grę.

 

Portugalski trener nadal próbował coś zmienić - Lukaku wszedł więc za Ramiresa, a Meireles, za Mikela. Zółte kartki obejrzeli też Ivanovic i van Persie, którzy zbyt żywiołowo próbowali wyjaśnić sobie jakieś nieporozumienie.

 

Ataki The Blues niezbyt się kleiły, więc sprawy w swoje ręce (a raczej nogi) postanowił wziąć Juan Mata. Hiszpan otrzymał podanie od Meirelesa i zdecydował się na strzał z dwudziestu kilku metrów. Efektem był piękny gol - piłka wpadła w okienko bramki Szczęsnego, który przy tym uderzeniu nie miał nic do powiedzenia.

 

Bramka motywująco podziałała na gospodarzy, którzy chcieli pójść za ciosem, ale w 85. minucie stało się coś niespodziewanego. Malouda niecelnie podał do tyłu, do Terry'ego, który na domiar złego biegnąc za piłką się poślizgnął. Błąd bezlistośnie wykorzystał van Persie. Holender przejął futbolówkę, ograł Petra Cecha i bez problemu zodbył swojego drugiego gola.

 

Chelsea oczywiście chciała od razu wyrównać. Najbliżej celu był Juan Mata, ale jego dwa strzały zostały w ostatniej chwili zablokowane przez obrońcow Kanonierów. 

 

Ósma bramka tego popołudnia jednak padła w pierwszej minucie doliczonego czasu gry - przyjezdni wyprowadzili kontrę, zakończoną mocnym, i co najważniejsze skutecznym, uderzeniem van Persiego. Po raz kolejny nie popisał się Petr Cech, który na pewno był w stanie zapobiec utracie tego gola.

 

Chelsea przegrała więc po raz kolejny w tym sezonie i strata Niebieskich do lidera - Manchesteru City - zwiększyła się do 9 punktów. Villas-Boas ma spory ból głowy, szczególnie jeśli chodzi o grę w obronie swoich podopiecznych, którzy dali sobie już wbić 15 goli w 10 meczach tego sezonu. Tylko 6 zespołów w lidze jest gorszych pod tym względem...

 

Chelsea (4-3-3): Cech; Bosingwa, Ivanovic, Terry (c), Cole; Ramires (Lukaku 72), Mikel (Meireles 75), Lampard; Sturridge (Malouda 61), Torres, Mata. 

Niewykorzystani rezerwowi Blackman, Bertrand, David Luiz, Romeu.

 

Bramki Lampard 14, Terry 44, Mata 80.

Żółte kartki Ivanovic 77, Meireles 90+1.

 

Arsenal (4-2-3-1): Szczesny; Djourou (Jenkinson 75), Mertesacker, Koscielny, Santos; Song, Arteta; Walcott (Rosicky 78), Ramsey, Gervinho (Vermaelen 88); Van Persie (c).

Niewykorzystani rezerwowi Fabianski, Frimprong, Park, Arshavin.

 

Bramki Van Persie 36, 85, 90+1, Santos 48, Walcott 55.

Żółte kartki Szczesny 49, Van Persie 77, Song 90.

 

Sędzia Andre Marriner

Widownia 41,801.

Źródło : chelseafc.com

31.10.2011 | 19:51 | Adrian
18 komentarzy
Szukaj według tagów:
Chelsea, arsenal, mecz, ,

Aby dodać komentarz musisz się zalogować !

Dodał: Adrian
2011-11-01 20:02:59

nom, fail. sorry, trochę za szybko czytałem :P

Dodał: Przemo77
2011-11-01 18:50:56

No dokładnie jak niżej.

Dodał: arnej
2011-11-01 18:47:00

a co w tym smiesznego. napisal ze ten sezon jest wyjatkiem czyli ze pada duzo bramek ;]

Dodał: Adrian
2011-11-01 16:36:30

@sexik - to chyba z góry wiadomo, że nie będziemy strzelać United, Arsenalowi, LFC itd. po 10 bramek na mecz, ale \szczelna obrona i nie najlepsza gra w ataku czyt. mało goli\były raczej za Mourinho, a po jego odejściu, poczynając od Scolariego, Chelsea gra dużo bardziej ofensywnie i to widać we wszystkich liczbach - i goli strzelanych, i traconych. W obecnych rozgrywkach też wcale nie gramy słabo, ale obraz może być zaciemniony przez to ile goli nabijają kluby z Manchesteru. 2.3 gola średnio na mecz w lidze to naprawdę nie jest mało.

Dodał: Przemo77
2011-11-01 13:04:11

Ten sezon jest wyjątkiem od reguły, że w spotkaniach na szczycie w lidze angielskiej wiele bramek nie pada. W tamtym sezonie wygraliśmy 6 meczy z Big Four, a żeby tego dokonać, trzeba jednak bramki strzelać.

Dodał: koper
2011-11-01 12:36:56

W sezonie 09/10 dużo bramek nabiliśmy słabszym zespołom (Stoke, Sunderland czy Wigan dla przykładów). To były pogromy. Ale w sezonie poprzednim to już tak różowo nie wyglądało, bo w ważnych meczach Chelsea zawalała: np. z Arsenalem 1:2, Liverpool 0:1, Everton 0:0, z United po 1, Tottenham po 1... W sezonie 10/11 złapaliśmy kryzys w pewnym momencie po dobrym starcie... Ale to nie jest solidny atak. Nie ma takiej stabilności, raz w sezonie nabijamy pełno bramek, a w innym z cięższymi przeciwnikami nie dajemy rady. Za to obrona była w miarę stabilna, w sezonie 08/09: straconych 24, 09/10: 32 (ale za to więcej strzelaliśmy), 10/11: 33... A teraz mało tego, że obrona mniej szczelna to i w ataku nienajlepiej.

Dodał: koper
2011-11-01 12:23:24

Gdzie widzisz słowo fatalna gra w ataku?

Dodał: Adrian
2011-11-01 11:23:49

no tak, bo przecież 103 bramki strzelone w sezonie 09/10 świadczą o naszej fatalnej grze w ataku ;) a granie wysoko wysuniętą obroną przeciwko tak szybkim zawodnikom jak Walcott, Gervinho czy RvP jest, według mnie, po prostu mega głupie i nie ma prawa działać kto z naszych przy pierwszej lepszej prostopadłej piłce ma ich niby dogonić?

Dodał: koper
2011-11-01 11:17:23

Jestem w stanie odpuścić sobie w tym roku wszystkie trofea. Mogę to znieść, ale żyję nadzieją, że po prostu Boas buduje drużynę. Pamiętacie Chelsea ostatnich lat? Owszem, szczelna defensywa, ale w ataku nie graliśmy najlepiej. Strzelaliśmy mało bramek, popatrzmy na dwumecz z Barceloną, gdzie jedyną opcją do wygranej było postawienie autobusu, co i tak przyniosło zgubne skutki. Jestem głęboko przekonany, że to długofalowy proces zaplanowany przez AVB. Mam nadzieję, że ustalili to z Romkiem i teraz da mu czas. Spójrzcie na ten mecz z Arsenalem, obrona postawiona na środku boiska. Głupie? Nie, ale odważne! Nie możemy skrytykować go za taką taktykę, bo sprawdzała się. Gdybyśmy strzelili na 2-0 (a były na to dwie okazje conajmniej), ta taktyka byłaby przez nas wychwalana, a że przegrali, to nie możemy akurat tutaj szukać winy. Myślę, że jeśli teraz mamy dostać kilka razy po dupie, ale potem zbuduje się potężna, ofensywnie i pięknie grająca Chelsea, która potrafi pokonać każdego z obroną na środku boiska - to dopiero będzie fenomen piłkarski.

Dodał: soltys
2011-11-01 10:21:39

No raczej nie po to dawał za niego 15 mln, kupił mu zawodników których chciał żeby go zwolnić po sezonie...

Dodał: Leonidas432
2011-11-01 10:14:20

Jak tak dalej będzie grać obrona to Romek sie wkurzy i nie będzie litości. Jestem bardzo ciekawy czy jak w tym sezonie Boas nic nie zdobędzie to Abram go oszczędzi. Najgorsze to oglądanie tego wyniku ehh gdzie nie włączę na kanał sportowy to słysze \"Wielkie zwycięstwo Arsenalu po wspaniałej grze\" -.-

Dodał: gartn3r
2011-11-01 10:01:13

Jak mnie może denerwować ten Mike Dean to się w głowie nie mieści! Ale Foy już mu dorównuje. Po wczorajszym meczu Stoke-Newcastle i patrząc na arbitra, nie chce widzieć Luiza na boisku, nawet na ławce:D

Dodał: Pauka
2011-10-31 23:05:41

Sędzią naszego meczy z Blackburn będzie Mike Dean... Kto oglądał mecz Stoke-Newcastle ten wie kogo nie wystawiać do pierwszego składu :P

Dodał: Luke_19
2011-10-31 21:39:54

0-2 więc 4 miejsce powoli staje się już faktem

Dodał: Adrian
2011-10-31 21:26:48

późno, bo prawie cała redakcja świetnie się bawiła na zlocie przez cały weekend oglądając mecz z innymi fanami CFC, więc nie było czasu, żeby napisać, przepraszamy ;) i Luke - dopiero 25 minut minęlo

Dodał: Luke_19
2011-10-31 21:12:32

No i spadamy na 4 miejsce :/ Stoke 0-1 Newcastle

Dodał: Luke_19
2011-10-31 21:01:29

Właśnie rozpoczął się mecz Stoke - Newcastle i liczę na zwycięstwo Stoke bo każdy inny wynik spycha nas na 4 miejsce :/

Dodał: Zielarz95
2011-10-31 20:51:25

Troche pozno