Chelsea Londyn Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •  Rejestracja  •   Zaloguj  • 


Poprzedni temat :: Następny temat
Liverpool FC
Autor Wiadomość
matti_134 
...

Wiek: 28
Dołączył: 20 Lut 2006
Skąd: Radomsko
Wysłany: Nie Paź 29, 2006 10:50 pm   Liverpool FC

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych klubów na świecie. Klub z tradycjami. Wielkimi kibicami. Wspaniałymi piłkarzami. Ze słynną THE KOP. Z wielkim kapitanem, jednym z najlepszych piłkarzy na świecie - Stevenem Gerrardem. Z pięcioma zwycięstwami w Lidze Mistrzów. Z naszym rodakiem - Jerzym Dudkiem, choć na ławce, i tak dla kibiców pozostanie wielkim, dlaczego.. chyba nie musze mówić . Ale z wynikami nie zawsze było tak pięknie.

Ostatnio jest już lepiej. Dwa zwycięstwa: z Reading, z Aston Villą. Mam nadzieje że teraz już będą tylko szli w góre. I zakończą sezon w ścisłej czołówce. To WIELKI KLUB (!) który na to zasługuje. Go THE REDS !

Są tematy o ManU, Arsenalu, i kilku słabszych zespołach. Dziwie sie dlaczego do tej pory nikt nie utworzył.

Chciałem jeszcze Wam dać do przeczytania opowiadanie pewnego fana, do konkursu na lfc.pl . Może niektórzy z Was czytali. Ale reszte zachęcam do przeczytania. Troszke tego jest, ale warto!

W sobotnie popołudnie nad miastem Beatlesów rozciąga się lazurowe niebo. Z lotu ptaka widać zakorkowane ulice i ludzi wracających do domu po wyczerpującej pracy. Są jednak jacyś inni, niż zwykle. Poddenerwowani, rozochoceni, zadumani. W powietrzu czuć atmosferę zblizającego się wielkiego meczu. Za kilka godzin na magiczne Anfield Road zawita odwieczny rywal miejscowego Liverpoolu - Manchester United. Pojedynek z popularnymi „Czerwonymi Diabłami” jest dla kibiców The Reds czymś wyjątkowym. Jest to mecz, na który czeka się z utęsknieniem przez długi sezon. Tego dnia na stadion położony w Merseyside swe oczy zwraca cała piłkarska Anglia, a na dalszy plan schodzą takie wydarzenia jak nowu kapelusz królowej Elżbiety, czy też kolejny romans księcia Karola. Spektakl czas zacząć. Ogłuszająca wrzawa ponad 40 tysięcy kibiców, wśród których prym wiodą fanatycy zasiadający na legendarnej The Kop, zagłusza pierwszy gwizdek sędziego. 90 minut i jest po wszystkim... Po zaciekłym i emocjonującym widowisku Liverpool wygrywa spotkanie 2:1, a euforii panującej na trybunach nie da się opisać. O zmroku rozpoczyna się całonocne świętowanie przy hektolitrach Carlsberga, gdyż zwycięstwo nad Man U smakuje lepiej, niż wygrany pojedynek z jakąkolwiek inną drużyną na Wyspach... Czy trzeba więcej powodów ku temu, aby być kibicem Liverpool Football Club ?

Moja przygoda z Liverpoolem rozpoczęła się kilka lat temu. Wstyd przyznać, ale do momentu transferu Jerzego Dudka, niewiele słyszałem o The Reds, a moje oczy zwrócone były raczej ku Santiago Bernabeu. Wiadomo, młody wiek, mały rozum, więc kibicowało się tym, którzy grali ofensywny futbol i wygrywali wszystko, co było do wygrania. Jednak po przyjściu naszego bramkarza na Anfield, zacząłem pilniej śledzić tabelę Premiership. Nie można było tego jeszcze nazwać kibicowaniem, ot raczej taka zwykła ciekawość jak radzi sobie nasz rodak w jednej z najsilniejszych lig świata. Ciekawość jednak z biegiem czasu przerodziła się w cichą sympatię. I wtedy nadszedł pamiętny sezon 2001/2002, który jak się później okazało, był kluczowy dla mojej „kibicowskiej kariery”. Gdy Liverpool zostal wyeliminowany z rozgrywek LM przez niemiecki Bayer Leverkusen, było mi dziwnie przykro, a smaczku goryczy nie osłodził nawet tryumf „Królewskich” w finale rozgrywek. Tej nocy, podczas której rozgrywany był finał, coś we mnie umarło, a narodziło się coś nowego. Sam bylem zaskoczony swą postawą, bo zamiast cieszyć się ze zwyciestwa Realu, to z niewiadomych przyczyn wciąż mialem przed oczyma rezultat „4:2” na tablicy wyników i bramkę Lucio z 84 minuty. Przyznam szcerze, że do dziś nie potrafię racjonalnie wytlumaczyc tego zjawiska. Gdy wspominam te wydarzenia z perspektywy czasu, myślę, iż tamtego wieczoru zrozumialem, że to nie pieniądze i sukcesy zaciśniają więzy pomiędzy klubem i fanami, lecz wola walki i ambicja zawodników. Tego dnia chyba po prostu dojrzałem do tego, aby zostac prawdziwym kibicem piłkarskim. Kibicem Liverpool Football Club...

Apogeum mojego kibicowania drużynie z Merseyside przypadło na rok następny. Podczas jednego z meczów koszykarskich poznałem niejakiego Adriana K. – zagorzałego fana „Czerwonych” (proszę nie mylić z komunistami : P ), który za chłopakami występujacymi z livebirdem na piersi skoczyłby w ogień. Wspólnie oglądane mecze i rozmowy na temat tego, co dzieję się w Liverpoolu sprawiły, że zyskałem nie tylko przyjaciela, na którym mogę zawsze polegać, ale również zbliżyły mnie do The Reds bardziej, niż kiedykolwiek. Przybliżenie mi przez Adriana historii klubu, zwyczajów w nim panujących i postawy kibiców utwierdziły mnie w przekonaniu, że Liverpool jest drużyną, z którą zwiążę się węzłem małżeńskim na resztę swego życia i nie opuszczę go aż do śmierci...

Kolejnym punktem kulminacyjnym podczas mojej przygody z LFC była pamiętna noc 25 maja 2005 r., kiedy to Liverpool walczył w finale LM z włoskim Milanem. Nie wiem czemu, ale pomimo niekorzystnego wyniku po pierwszych 45 minutach, w przerwie spotkania byłem spokojny o jego losy. Mając w pamięci wcześniejsze niezapomniane mecze z Bazyleą i Olympiakosem, a także wypowiedź byłego trenera Gerrarda Houlliera: „Nazywamy się Liverpool Football Club i zawsze gramy do końca”, przeczuwałem, że Puchar Mistrzów po raz 5 zajmie miejsce w liverpoolskiej galerii i pozostanie już w niej na zawsze. I to jest właśnie główny powód mojej przynależności do „Czerwonej rodziny” – nie ma chyba na świecie drugiego takiego klubu, w którym zawodnicy graliby z takim samym zaangażowaniem, determinacją i wiarą w końcowy sukces jak Liverpool. W ekipie z Anfield Road nie ma miejsca dla nażelowanych lalusi, którzy wychodząc na boisko bardziej martwią się o swój wygląd i czysta koszulkę, niż o końcowy rezultat. Liverpool to klub, dla którego zostawia się na boisku swoje zdrowie i walczy przez 90 minut na 110% możliwości. Imponuje mi wola walki i ambicja zawodników The Reds, którzy w kluczowych momentach nie odstawiają nogi, lecz potrafią włożyć ją w największy gąszcz i udaną akcję dla dobra klubu okupić własną kontuzją. Jest to piekny przykład boiskowego heroizmu, który wynika ze świadomości, iż gra dla najbardziej utytułowanego klubu w Anglii zobowiązuje i jest sprawą honoru.

Pisząc o Liverpoolu, nie sposób nie wspomnieć o pieśni, która jest znana chyba w całej Europie, będąc jednocześnie wizytówką klubu. Mowa oczywiście o hymnie The Reds – „You’ll never walk alone...”. Ilekroć słyszę tą pieśń w wykonaniu The Kop, przeszywa mnie niesamowity dreszcz emocji. Niewiele jest klubów na świecie, których kibice tak solidarnie dają wyraz swojej miłości do drużyny, wspierają ją w trudnych chwilach, będąc z nią zarówno w czasie tryumfu, jak przełykając gorycz porażki. I mimo, iż po zeszłorocznym sukcesie LFC w rozgrywkach LM drastycznie wzrosła liczba ludzi głoszących wielką miłośc do Liverpoolu, jestem pewien, że po tegorocznym finale u wiekszości z nich światopogląd zwróci się ku Barcelonie, bądź też Arsenalowi. Dla takich ludzi nie mam szacunku i nie są oni godni, aby nazywać siebie kibicami The Reds. Mnie rozpiera duma z faktu, iż po tegorocznych ćwierćfinałach jak zwykle poszedłem do szkoły z tym samym, brudnym plecakiem z naszywką LFC i nadal twierdziłem, że nie ma wspanialszej drużyny na świecie, niż mój Liverpool. Bo faktycznie nie ma... Będę z „Czerwonymi” przez kolejne lata, niezależnie od tego, czy będą one urodzajne dla klubu, czy też nie, bo „zostałem stworzony dla Liverpoolu, a Liverpool został stworzony dla mnie”. I tak już pozostanie, do końca świata i jeden dzień dłużej...
 
 
 
Frank_08 
Chelsea !!!

Wiek: 27
Dołączył: 01 Lis 2006
Skąd: Wolbrom
  Wysłany: Pią Lis 03, 2006 4:34 pm   Liverpool

Tak Liverpool to utytulowany zespol (jak juz napisal mati_134 ma na swoim koncie 5 wygranych w Lidze Mistrzow), a poza tym: 18 razy Mistrzostwo Anglii, 7 razy Puchar Anglii, 3 razy Puchar UEFA i 3 razy Super Puchar Europy. Narazie w ligowych rozgrywkach idzie im troche kiepsko (8 miejsce), ale za to w grupie LM sa na pierwszym miejscu. W druzynie maja duzo gwiazd jak np. S. Gerrard, L. Garcia, etc.
Trenerem The Reds jest (jak pewnie kazdy wie - ale przypomne) Rafa Benitez.
_________________
"Witamy wszystkich, prucz maradony ..."
 
 
 
iop111 


Wiek: 24
Dołączył: 05 Sie 2006
Wysłany: Pią Lis 03, 2006 5:55 pm   

Lubie "The Reds".Jest to drugi mój klub zaraz po "Chelsea".Mają dobrych zawodników jak Gerrard,Garcia,Dudek.
Ostatnio zmieniony przez MiC Pią Lis 03, 2006 6:12 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jasix 
Chelsea.pl Magazine



Wiek: 30
Dołączył: 26 Kwi 2005
Skąd: Katowice/Wrocław
Wysłany: Pią Lis 03, 2006 6:17 pm   

iop111 napisał/a:
Lubie "The Reds".Jest to drugi muj klub zaraz po "Chelsea".Mają dobrych zawodników jak Gerrard,Garcia,Dudek.


Nie no ręce czasem opadają... A co Liverpoolu jest to najbardziej utytułowany klub w Anglii.
* Klubowe Mistrzostwa Świata(1): 2005(finalista)
* Puchar Europy: (5) 1977, 1978, 1981, 1984, 2005
* Puchar UEFA: (3) 1973, 1976, 2001
* Superpuchar Europy: (3) 1977, 2001, 2005
* Mistrzostwo Anglii (Premiership): (18) 1901, 1906, 1922, 1923, 1947, 1964, 1966, 1973, 1976, 1977, 1979, 1980, 1982, 1983, 1984, 1986, 1988, 1990
* Wicemistrzostwo Anglii: 2002
* Puchar Anglii: (7) 1965, 1974, 1986, 1989, 1992, 2001, 2006
* Puchar Ligi Angielskiej: (7) 1981, 1982, 1983, 1984, 1995, 2001, 2003
* Superpuchar Anglii w piłce nożnej (FA Community Shield): (15) 1964, 1965, 1966, 1974, 1976, 1977, 1979, 1980, 1982, 1986, 1988, 1989, 1990, 2001, 2006

Tradycją nie dorastamy im do pięt, ale obecną formą to oni nam. Warto zaznaczyć, że od objęcia przez Mourinho posady trenera, Chelsea w lidze ani razu z The Reds nie przegrała. Wciąż jednak mam przed oczami pojedynek The Blues z The Reds w LM dwa lata temu. Po kontrowersyjnym golu jak wszyscy wiemy Chelsea odpadła... a Pool wygrał LM. Miejmy nadzieję, że w tym sezonie będzie na odwrót :mrgreen:
_________________

 
 
 
matti_134 
...

Wiek: 28
Dołączył: 20 Lut 2006
Skąd: Radomsko
Wysłany: Sob Gru 02, 2006 7:04 pm   

Liverpool dzisiaj pokazał że nie wolno ich jeszcze skreślać. Jeśli można zaliczać Arsenal do walki o mistrzostwo, to i można zaliczyć zespół The Reds.

4-0 w meczu na wyjeździe. To ich pierwsze zwycięstwo na innym stadionie niż Anfield w tym sezonie w Premiership. Obserwując wynik, gdy co kilka minut wpadała kolejna bramka zrobiło mi się jakoś tak, radośnie. Bo to klub który powinien tak grać zawsze. To zespół któremu nie dane są porażki w stylu 0-3 z Evertonem. Brawo Dla The Reds !

We wtorek Liverpool zmierzy się z Galatasaray na pamiętnym stadionie Ataturk, gdzie dwa lata temu zdobyli Puchar Mistrzów. Prawdopodobnie w bramce stanie Jerzy Dudek. !
 
 
 
CloneTrooper 
Decepticon



Wiek: 33
Dołączył: 30 Kwi 2006
Skąd: Katowice
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 12:32 am   

Mati jeden mecz wiosny nie czyni i bądźmy szczerzy w walce o mistrzostwo w obecnym sezonie liczy się MU i my The Reds będą mieć wielkie szczęście jak chociaż zagrają w LM i dostaną się do strefy pucharowej. The Reds grają słabo jak na ich poziom Gerrard jakby nie jego sezon tylko jedna bramka, transfery prócz meczu z beniaminkiem mało strzelają.
_________________
 
 
 
matti_134 
...

Wiek: 28
Dołączył: 20 Lut 2006
Skąd: Radomsko
Wysłany: Nie Gru 03, 2006 8:27 am   

CloneTrooper napisał/a:
w walce o mistrzostwo w obecnym sezonie liczy się MU i my


Z jednej strony to tak, ale napisałem: "Jeśli można zaliczać Arsenal do walki o mistrzostwo, to i można zaliczyć zespół The Reds. " a są tacy którzy kanonierów do tej walki włączają. Liverpool ma w tej chwili tyle samo punktów co trzeci Arsenal.

CloneTrooper napisał/a:
jeden mecz wiosny nie czyni


Może nie, może tak. Ale chciałbym żeby sie odblokowali. Bo czterobramkowej przewagi nie zdobywa się przypadkiem.
 
 
 
zaper 

Wiek: 28
Dołączył: 07 Sty 2007
Wysłany: Sro Sty 10, 2007 1:58 pm   

a ja nie lubie liverpoolu.kocham man utd a chelsea lubię

A tak Chciałem Cię zbanować, jednak ktos mnie uprzedził - Goguś
_________________
siema ziomy!!!
Ostatnio zmieniony przez Goguś Sro Sty 10, 2007 7:35 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Thwaite/Szeva 


Wiek: 27
Dołączył: 07 Sty 2007
Wysłany: Sro Sty 10, 2007 2:06 pm   

matti_134, w roli sprostowania Liverpool ma jeden punkt wiecej niz Arsenal ktory ejst czwarty... Wczoraj gral Dudek i zagral katastrofalny mecz. Kazdy strzal w swiatlo bramki wpadal do siatki ale karnego obronil:D Szkoda mi Dudka bardzo go lubilem a teraz w ogole nie gra i jest z miesiaca na miesiac coraz slabszy. Powinien jak najszybciej wyjechal nawet do drugoligowca zeby tylko gral bo to u niego jest najwazniejsze
_________________
Trzej królowie Wielkich Miast - Śląsk , Wisełka Lechia Gdańsk
 
 
matti_134 
...

Wiek: 28
Dołączył: 20 Lut 2006
Skąd: Radomsko
Wysłany: Sro Sty 10, 2007 2:12 pm   

Thwaite/Szeva napisał/a:
matti_134, w roli sprostowania Liverpool ma jeden punkt wiecej niz Arsenal ktory ejst czwarty...


Thwaite/Szeva, w roli sprostowania, ten post napisałem ponad miesiąc temu.

Thwaite/Szeva napisał/a:
Szkoda mi Dudka bardzo go lubilem


To on umarł...? Czy przestałeś go lubić bo wpuścił 6 bramek ?


Liverpool odpadł z dwóch pucharów po kolei, w obu z Arsenalem na Anfield. Przykro, tym bardziej że w taki sposób i z Jurkiem na bramce.

Długo oczekiwane odejście Dudka myśle stanie się faktem jak najszybciej.
Ale dwa lata temu był bohaterem w Istambule, wygrał Lige Mistrzów i tego już mu nic nie odbierze...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

Template created by Centrum Gfx, www.gfx.com.pl

www.gfx.com.pl