Niebieski punkt widzenia: Wróg u bram, już puka, zaraz wejdzie
Szczerze dziwi mnie, iż tak trudno znaleźć wzmianki w mediach o rychłym przyjściu do Chelsea FC nowego dyrektora technicznego. Peter Kenyon powiedział przy okazji otwarcia nowego centrum treningowego w Cobham, iż nastąpi to "w przeciągu kilku najbliższych dni". Oby nigdy.
Przyzwyczailiśmy się już, iż José Mourinho ma wrogów wszędzie poza Stamford Bridge. Znienawidzony przez trenerów i kibiców przeciwnych drużyn oraz "obiektywną" prasę mógł czuć się bezpiecznie na Fulham Road oraz chodząc po King's Road. Niestety, pogorszone relacje z Romanem Abramowiczem od początku poprzedniego sezonu, których kulminacją była "zasłona milczenia" między oboma dżentelmenami w kwestii przydatności do gry Andrija Szewczenki odbijają się teraz wielkim echem. Tak głośnym, iż tylko dublet w postaci trofeów Premiership i Ligi Mistrzów możę uratować posadę Portugalczyka. W przeciwnym wypadku, Mourinho może nie doczekać końca sezonu jak menadżer Klubu.
Avraham Grant był już powodem kłótni pomiędzy Mourinho a zarządem Chelsea, kiedy ludzie Abramowicza forsowali w styczniu kandydaturę Izrealczyka na asystenta menadżera. Portugalczyk jasno staną za Stevem Clarkie grożąc odejściem swojej osoby. Nie wchodziło to wówczas w grę, bowiem Chelsea miała ciągle duże szanse na zwycięstwo na czterech frontach. Po sezonie, uznawanym oficjalnie przez włodarzy Chelsea (cytując słowa Petera Kenyona) za "nieudany" wszystko już tak klarownie nie wygląda.
Grant to postać bardzo ciekawa w swojej biografii, trener najlepszych drużyn klubowych Izraela oraz były selekcjoner tego kraju. Co ciekawe, przygodę z tym ostatnim stanowiskiem zakończył dość kuriozalnie. Prowadzona przez niego reprezentacja nie awansowała do Mistrzostw Świata 2006 tylko z powodu słabego bilansu bramek (minimalne zwycięstwa nad Wyspami Owczymi).
Już w styczniu, kiedy głośno było o bardzo bliskiej przyjaźni żydowskiego trenera z Abramowiczem, angielski The Guardian przytaczał wypowiedzi izraelskich dziennikarzy sportowych, którzy są pewni, że charakter Granta nie pozwoli mu wysiedzieć długo jako osoba w klubie drugoplanowa. Choć do 1 lipca pełnił on funkcję dyrektora technicznego w Portsmouth FC, już miesiąc wcześniej uczestniczył w transferze na the Bridge swojego rodaka Tala Ben Haima. Potwierdzeniem aspiracji Granta, by zostać menadżerem Chelsea FC, była też wypowiedź anonimowego źródła z obozu Manchesteru City. Ów informator doniósł, iż Avraham odrzucił wczoraj ofertę trenowania piłkarzy City pod okiem Sven-Görana Erikssona. Szwed osobiście złożył żydowskiemy trenerowi propozycję współpracy i podobno był zaskoczony słysząc, że ten szykuje się do zastąpienia Mourinho.
Jak długo uważam się za kibica Chelsea, José Mourinho jest utożsamieniem ideałów charyzmatycznego trenera, tego "The Special One" który potrafi przynieść blask na Stamford Bridge, uśmiech na twarze kibiców i trofea do klubowej gabloty. Jest obecnie najlepszym trenerem świata, który stanowisko swoje osiągnął dzięki mozolnej pracy, edukacji i pasji.
Co więc powiedzieć o Grancie, który zaczyna swoją otwartą szarżę na fotel menadżera Chelsea tylko dzięki przyjaźni z Romanem Abramowiczem i kontaktom z prominentnymi działaczami świadka piłkarsko-biznesowego? Mourinho dzięki swojemu charakterowi w kaszę nigdy nie dał (i nie da) sobie dmuchać i stanowi zupełne przeciwieństwo do Granta, który będzie oczami, uszami i ustami Abramowicza w szatni, pozwoli Rosjaninowi na bieżąco śledzić co się dzieje w szatni zespołu. A jak kiedyś powiedział Mourinho: "Gdyby Roman Abramowicz doradzał mi w treningach to bylibyśmy na dole tabeli, a gdybym ja doradzał mu w jego wielkich interesach – bylibyśmy bankrutami".