Gdy prześledziłem przebieg jego kariery, odwiedziłem jego oficjalną stronę internetową i zobaczyłem kilka bramek w jego wykonaniu, nie zdziwiło mnie to, iż piłkarz ten nosi przydomek „Król Stamford Bridge”. Gdyby Peterowi przystało żyć i grać w naszych czasach, pewnie byłby noszony na rękach przez fanów CFC, tak jak to miało miejsce gdy podbijał serca fanów ze SB w latach 60, 70-tych. Poniżej postaram się przedstawić przebieg jego niesamowitej kariery i przybliżyć wszystkim czytającym sylwetkę, jednego z największych piłkarzy w historii klubu ze SB.
Tabela z krótką sylwetką Ossiego :
Chelsea London
Peter Leslie Osgood
Narodowosc
Anglik
Pozycja
Napastnik
Rok i miejsce urodzenia
20 Luty 1947, Windsor
Debiut w Chelsea
16 XII 1964 League Cup SB Worhington Town 2-0 widzów 7,936
Czas spędzony w CFC
1964-1974,1978-1979
Występy oraz bramki dla CFC
379 występów, 150 goli
Występy w reprezenatcji Anglii
4 występy, debiut w 1970 roku w spotkaniu z Belgią (Udział w Word Cup 1970 rok)
Wszystkie kluby
Chelsea, Southampton, Norwich, Philadelphia (USA)
Ossie, jako ulubieniec tłumu, potrafił mijać obrońców z dziecinną łatwością, ponadto przyzwyczaił kibiców The Blues do swoich celnych strzałów i efektownie zdobywanych bramek. Niesamowity, wysoki, smukły i elegancki… doskonale czuł się walcząc w pojedynkach w powietrzu, siał spustoszenie również na ziemi. Jak mówi wiele osób, którzy mieli ta przyjemność oglądać jego popisy na żywo, miał on wszystko co napastnik z prawdziwego zdarzenia powinien mieć tzn szybkość, siłę, spryt i jak to się mówi, piłka szukała go w polu karnym. Wiele można by było używać przymiotników do opisania jego osoby, a i tak byłoby to za mało.
Swoją karierę rozpoczął w barwach juniorskiej drużyny Chelsea. To właśnie wtedy, jako młodzieniec podpisał swój pierwszy kontrakt. Dzięki swojej dobrej grze został zauważony przez menadżera seniorskiej drużyny, który widząc jego niezwykły talent zaproponował mu zawodowy kontrakt we wrześniu 1964 roku. Grał na tyle dojrzale, że już w pierwszym sezonie od kiedy dołączył do pierwszej drużyny, stał się zawodnikiem podstawowego składu.
Oto co o Peterze mówi prezes tamtejszej Chelsea, Brian Mears:
„Dla Petera Osgooda świat był po prostu jednym wielkim parkiem rozrywki. Był liderem w zespole Chelsea. Jako nowe objawienie, mógł spokojnie zająć miejsce w historii obok największych Londyńskich gwiazd pokroju: Mick i Keith z The Stones, Ron i Reggie w The Blind Begger. Osgood był wizytówką ówczesnego Londynu, jak np: David Bailey, czy Paul McCartney.” I na zakończenie mówi:
„Miał on wszystko co rasowy snajper powinien mieć dlatego był taki Wielki i zdobył zaufanie i przychylność wszystkich fanów ze Stamford Bridge”.
Zadebiutował w drużynie The Blues, mając zaledwie 17 lat, gdy to Londyński zespół zmierzył się z drużyną Warhington Town w Pucharze Ligi w 1964 roku. Spotkanie to i debiut Ossiego miało przyjemność oglądać 7,936 fanów zebranych na obiekcie Stamford Bridge.
Pomimo niezbyt udanego początku menadżer drużyny, Szkot Tommy Doherty, podjął niezwykle ryzykowna decyzję. Obiecał młodemu Osgoodowi, występy w podstawowym składzie w 10 kolejnych meczach, tak bardzo wierzył w jego talent. Jak czas pokazał była to ryzykowna, ale jakże trafna decyzja, której Szkot nie musiał żałować. Peter szybko spłacił dług wdzięczności i zaufania jakim obdarzył go menadżer rodem ze Szkocji. Z meczu na mecz Ossie, się rozkręcał, udowadniając wszystkim, ze ma talent i to coś by stać się idolem fanów Chelsea. Gdy już się wydawało, że jego kariera nabiera coraz większego rozmachu, los zadał mu okrutny cios…przytrafiła mu się ciężka kontuzja (złamał ciężko nogę, w 1966 roku w meczu o Puchar Ligi, gdy Chelsea zagrała z drużyną Blackpool).
Brian Mears tak opisuje tamtą sytuację:
„Osgood złamał nogę w starciu z Emlynem Hughsem, sytuacja była naprawdę nieciekawa, gdyż to było ciężkie złamanie. To wydarzenie odbiło się na jego psychice- od tego czasu stał się bardziej agresywny na boisku. Często, zamiast skupiać się na grze, szukał okazji by sfaulować przeciwnika” i jak były prezes CFC wspomina:
„Taki pozostał już do końca swojej kariery”.
Tylko sam Peter wie, co przeżywał podczas przymusowej przerwy w grze. Był głodny piłki i nie myślał o niczym innym jak o powrocie na boisko, przy tym, przejmując się poważnie odniesiona kontuzja . W końcu nadszedł czas, gdy w końcu wybiegł w podstawowym składzie Chelsea, po ciężkiej kontuzji. Tak oto wspomina swój długo oczekiwany powrót do piłki:
„Gdy powróciłem, nie dryblowałem już tak jak kiedyś. Powróciłem do wielkiej rodziny, w której dorastałem jako chłopak i dla której zrobiłem coś wielkiego. W zasadzie to nikt nie wie, jak bardzo się wtedy zmieniłem, oprócz mnie samego”.
Ossie, w wielu wywiadach w tamtym czasie wspominał, ze drużyna Chelsea, w latach 70-tych miała naprawdę dobrych zawodników. Według niego zawodnicy tacy jak: Ron Harris, Eddzie McCreadie, John Hollins, Jon Hutchison, Peter Houseman, czy Charlie Cooke, stanowili wtedy o sile Chelsea i każda drużyna przyjełaby cała ich 6 z pocałowaniem ręki pod swoje skrzydła. Gdy do tego dodamy bohatera tego tekstu, daje nam to liczbę aż 7 zawodników, czyli ponad połowę podstawowego składu. Stąd nie należy się dziwić, iż tamten okres był niezwykle udany dla drużyny ze SB. Ossie, podobnie jak Doherty byli zdania, że ta drużyna z takimi zawodnikami jest stworzona do osiągania sukcesów na wszystkich arenach. Kibice niebieskich doczekali się tych sukcesów już w sezonie 1970/1971, który okazał się znakomity. Wtedy to tez dzięki dobrej postawie drużyny oraz dzięki swojej niesamowitej grze Ossie został dostrzeżony przez selekcjonera reprezentacji Angliii i otrzymał powołanie do kadry. Był to jego jedyny epizod w drużynie narodowej, dla której zagrał tylko w 4 meczach. Zadebiutował w reprezentacji Angliiw meczu z Belgią w 1970 roku. dzięki sezonowi 1970/1971 klub z Londynu przeszedł do historii m.in ogrywając Madrycki Real 2-1, tym samym zdobywając Puchar Zdobywców Pucharów. Zaś sam Osgood dokonał niesamowitego wyczynu, strzelając przynajmniej jednego gola w każdej rundzie FA Cup (rekord ten do dziś nie został pobity). Tak więc widać, że tamten okres kariery był po prostu nie tylko dla niego niesamowity, ale także dla samej Chelsea. Cała ekipa z Osgoodem na czele bardzo miło wspomina tamten sezon, a oto co mówi o meczu z Realem, Król Stamford Bridge:
„Przystępując do rywalizacji z Realem, byliśmy pewni, ze jesteśmy lepsi i mamy większy potencjał… najpierw bramkę strzelił John Dempsey, drugą dołożyłem ja i to na szczeście wystarczyło do odniesienia zwycięstwa” Jak dalej wspomina :
„To, że wygraliśmy to zasługa postawy całej drużyny, która ciężko pracowała na boisku, walcząc o każdą piłkę, poświęcając się w wielu interwencjach i wkładając niesamowity wysiłek by tylko wygrać i zdobyć Puchar. Udało nam się to, byliśmy bardzo szczęśliwi, bo zasłużyliśmy na tamto zwycięstwo”
Po 10 sezonach spędzonych w Chelsea, nadszedł dla Osgooda czas na zmiany, postanowił zmienić klub. Tym oto sposobem przeniósł się do drużyny ’’Świętych’’, Southamptonu, gdzie dalej zdobywał bramki. Następnie spędził trochę czasu w drużynie ’’Kanarków’’, Norwich, gdzie został wypożyczony w 1976 roku. Później wyjechał do Philadelphii w Ameryce, jednak tak bardzo zatęsknił za Anglią, że postanowił powrócić. tak oto znów znalazł się w drużynie londyńskiej Chelsea, w której zagrał cały sezon i postanowił zakończyć swoją jakże bogatą karierę. W ostatnim sezonie zagrał zaledwie w 11 meczach strzelając tylko dwie bramki, za to jego cały bilans w drużynie Chelsea wygląda wprost imponująco.
Czym może się pochwalić Peter Leslie Osgood???
TYM -----> Wystąpił w barwach Chelsea 379 razy strzelając aż 150 goli. To wręcz fenomenalny wynik i jak wielu fachowców angielskiej piłki twierdzi, w tamtym okresie w Anglii nie było zawodnika, który mógł się z nim równać pod względem nieprzewidywalności, pomysłowości, czy wyobraźni. Jedyne czego naprawdę szkoda, to tego, że nie sprawdził się w reprezentacji Angli… ale i w naszej polskiej piłce zdarzały i zdarzają się takie przypadki, ze nie wspomnę Krzystofa Warzychy, zwanego „Gucio”. On także podobnie jak Ossie błyszczał w swoim klubie, w Panathinakosie, ale już w reprezentacji Polski nigdy nie osiągnął takiego poziomu jak w klubie. Co nie zminia faktu, że obaj dla swoich klubów, byli Wielkimi piłkarzami.
No cóż jedno jest pewne dla nas fanów Chelsea, Osgood zawsze będzie bohaterem, nawet pomimo tego, że nie było nam dane oglądać meczów z jego udziałem na żywo. P.Osgood dla Chelsea to jak G.Best dla Manchesteru United… o takich piłkarzach się wie i zna ich każdy kibic nie tylko angielskiej piłki. Na koniec przytoczę piekne sowa, które padły z ust Ossiego:
„Blue has always been my colour and always will be”
Za to kochają go kibice The Blues na całym świecie… oraz za to, że na każdym kroku udowadniał swoje przywiązanie do barw niebieskich, za to że był i pozostał lojalny Chelsea i jej kibicom. Jak fani z okresu jego kariery zawodowej wspominają, był i pozostanie bohaterem dla nich, bo nigdy nie zawodził i KOCHAŁ CHELSEA.
Poniżej mam dla was jeszcze miłą niespodziankę, a mianowicie obszerny wywiad jaki został przeprowadzony przez redaktorów naczelnych jego oficjalnego serwisu internetowego. Ze swojej strony zapraszam do jego przeczytania, gdyż jest naprawdę ciekawy.
A oto ten wywiad :
Ossie, ostatnio byłeś bardzo zajęty i nie rozmawialiśmy ze sobą przez jakiś czas. Strona została uaktualniona i działa już od roku. Co o tym sądzisz?
Cóż, to wspaniała wiadomość. Ta srona to doskonały sposób, aby być w stanie komunikować się z moimi fanami, niezależnie od miejsca ich pobytu! Fajnie jest też mieć własny sklep internetowy. To oznacza, że możemy zaoferować fanom coś extra... Na przykład: gdzie mógłyś dostać koszulkę albo fotkę, na której umieszczony zostaje taki tekst, jaki ci się podoba? I to w dodatku z moim autografem. To jest właśnie to, co lubię - być jak najbliżej swoich fanów. Oczywiście staramy sie utrzymywać rozsądne ceny. Mało tego - chcemy wciąż ulepszać i rozwijać się w celu zaoferowania fanom tego, czego pragną.
Doszły do nas słuchy, że w Australii iatnieje "The Peter Osgood Appreciation Society". Mógłbyś nam coś o tym opowiedzieć?
Oczywiście.Tak, to prawda - w zachodniej części Australii znajduje się fanclub (The Official Chelsea Supporters Club). Wybrałem się tam podczas mojej pierwszej wycieczki i byłem tam przez 6 tygodni. Za swego czasu byli tam również najwięksi gracze Chelsea, którzy dożyli owego szczególnego czasu - Terry Venables, George Graham, Barry Bridges, Bert Murray, Bobby Tambling. To było bajeczne miejsce i bardzo mi się podobało. Po tych wszystkich latach myśle sobie, że to było bardzo miłe z ich strony, że do mnie napisali - dlatego za to kieruję specjalne podziękowania dla Huseyina, Paula i Steve'a.
Nie rozmawialiśmy z Tobą od zeszłego sezonu, zakończył się on zarówno rozczarowaniem jak i świętowaniem. Byłeś w obozach zarówno Chelsea, jak i Southampton. Oba kluby na pewno różnią się budżetem. Skupmy się najpierw na Chelsea. Czy myślisz, że The Blues kupili Premiership?
Oczywiście pieniądze im pomogły. Bądźmy szczerzy, od momentu pojawienia się nowego prezesa w klubie pojawiło się mnóstwo bardzo wartościowych graczy. Jednak tak naprawdę pieniądze to nie wszystko. Musisz zatrudnić dobrego managera, który zakupi właściwych piłkarzy - oto co obecny prezes zrobił. Taka zmiana w ciągu jednego roku jest niesamowita i w związku z tym mam nadzieję, że owe dobre czasy w historii Chelsea będą trwały jak najdłużej. Jeśli chodzi o Southampton, jestem bardzo rozczarowany ich postawą, bo kocham ten klub i wciąż tam pracuję - rozczarowany ale pełen nadziei na lepszą przyszłość.
Tym, co wyróżnia Chelsea od innych klubów jest bez wątpienia to, że manager The blues może wydać tyle pieniędzy, ile mu się podoba. W ten sposó można stworzyć wielką drużynę, co zresztą uczynił Mourinho, prawda?
I to jest właśnie najważniejsze - uczynić z kilkunastu zawodników silny kolektyw. W latach 70. też tworzyliśmy dobrze zgrany zespół, ale niestety nie byliśmy wystarczająco dobrzy, aby wygrać ligę. Bardzo ważna jest dobra atmosfera, duch walki, motywacja - takie cechy posiada zespół Mourinho. Jest to tym bardziej niesamowite,że przecież obecnie w Chelsea znajduje sie mnóstwo zagranicznych piłkarzy! To, że udało się Portugalczykowi ich zjednoczyć, to wręcz niesamowite - tutaj należy się Mourinho wielki szacunek.
Wiem, że to pytanie może być przykre, ale muszę je zadać - spadek był ogromnym wstrząsem zarówno dla kibiców, piłkarzy, jak i działaczy "Świętych", prawda?
To prawda. Dla mnie to skandal, że Southampton spadł do niższej klasy rozgrywkowej. Gdy to się stało, po prostu nie mogłem w to uwierzyć! Jestem tym bardzo wstrząśnięty. W 1974. r. co prawda rónież spadliśmy, ale trochę pechowo - wygraliśmy bowiem ostatni mecz sezonu 3-0 z Evertonem. Myśleliśmy, że utrzymamy się, ale niestety Birmingham również wygrał, więc musieliśmy przełknąć bardzo gorzką pigułkę. Aż 4 lata zabrał nam powrót do Premiership. I to jest właśnie główny problem - ciężko jest awansować. Ale jeśli się ma właściwych piłkarzy to wszystko jest możliwe. Trzymam kciuki za "Świętych" i wierzę, że z takimi młodymi talentami, jak np. Theo Walcott, uda się zespołowi powrócić do ekstraklasy angielskiej.
Jeśli mielibyśmy rzucić okiem na skład Premiership w nadchodzącym roku, myślisz, że jest już z góry przesądzone to, że mistrzostwo zdobędzie Chelsea bezkonkurencyjnie?
Nie, zdecydowanie nie. Myślę, że Arsenal i Man Utd również będą w stanie powalczyć o mistrzostwo, ale tak naprawdę wygra Chelsea. Sądzę, że to Arsenal jest największym rywalem Chelsea, a nie Man Utd, ponieważ wydaje mi się, że Man Utd nie tworzy takiego groźnego zespołu, który byłby w stanie w tym momencie wywalczyć mistrzostwo.
Gdybyśmy mieli teraz przeanalizować szanse poszczególnych drużyn na zajęcie konkretnych miejsc w tabeli Premiership, jaki twoim zdaniem sukces osiągnie Arsenal?
Myślę, że Arsenal będzie na drugim miejscu. Uważam, że są na dobrej drodze do osiągnięcia tego. W ich składzie jest paru naprawdę świetnych "młodych wilków", którzy mi sie bardzo podobają - są pełni entuzjazmu, głodni gry i sukcesu. Stanowią naprawdę duże zagrożenie.
Ok, idziemy dalej - Aston Villa?
W zeszłym sezonie byli bardzo waleczną drużyną, ale teraz mają Kevina Philipsa, który był bardzo dobrym zakupem. Myślę, że strzeli kilka goli, ale drużyna zajmie raczej miejsce w środku tabeli.
Birmingham?
Walka do końca.
Blackburn?
Cóż, myślę, że dadzą z siebie wszystko, ponieważ Mark Hughes jest wspaniałym trenerem - na pewno postara się zdobyć jak najwyższe miejsce. Ale sądzę, że Blackburn bedzie raczej w środku tabeli.
Bolton?
Big Sam znowu odwalił kawał dobrej roboty. Uczynił z tego klubu coś, czego nikt jeszcze nie zrobił przy tak niewielkim budżecie, jakim dysponował manager Wanderers. Ponadto Bolton dopingują wspaniali kibice. Myślę, że prawdopodobnie zespół zajmie miejsce gdzieś w pierwszej ósemce.
Charlton?
Ten zespół na pewno powalczy. Alan Curbishley jest dobrym managerem, który przy niezbyt wysokim budżecie klubu uczynił naprawdę dobrą drużynę.
O Chelsea już mówiliśmy... A Everton? Wydaje się, że to może być pod ich względem bardzo interesujący sezon, nie sądzisz?
Racja. Poprzedni sezon w ich wykonaniu był naprawdę wspaniały. Co prawda nie ma już w szeregach zespołu Rooney'a, ale po jego sprzedaży klub ma wystarczającą ilość pieniędzy, by zakupić paru innych interesujących graczy. Zresztą, jeden piłkarz nigdy nie wygrywa meczów. Najważniejszy w drużynie jest sportowy duch, duch walki.
A teraz inny klub z Londynu - Fulham?
Będą walczyć, ale raczej będą grali poniżej swoich oczekiwań.
A Liverpool?
To bardzo interesujące, jak wypadną w tym sezonie. W zeszłym roku tracili do lidera - Chelsea - aż 30 punktów! Mimo to byli w stanie pokonać The Blues w półfinale Ligi Mistrzów - nie potrafiłem w to uwierzyć! W lidze zagrali słabo, ale byli konsekwetni w swoich poczynaniach na boiskach europejskich, dzięki czemu zwyciężyli w Champions League.
A jak zaprezentują się oba kluby z Manchesteru?
Myślę, że Man Utd ma dobrych piłkarzy, zespół ma doświadczenie w zdobywaniu trofeów, bo przecież nie raz wygrywali czy to mistrzostwo, czy krajowe puchary, a raz zdobyli nawet Puchar Europy. Chyba pokażą się z dobrej strony.
Jeśli chodzi o Man City, to będzie dla nich spokojny sezon. Kevin Keegan wprowadził do zespołu trochę świeżości, także uważam, że zespół postara się odwalić kawał dobrej roboty.
Wspaniale Ossie. Nadszedł czas, by zakończyć nasz wywiad. Ze swojej strony życzę Ci wszystkiego najlepszego w nadchodzącym sezonie. Chciałbyś może coś jeszcze powiedzieć swoim fanom?
Przede wszystkim bardzo bym chciał podziękować za uaktualnienie tej strony - bardzo to doceniam. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie. I jeszcze jedno - cieszcie się futbolem bez względu na to, gdzie jesteście!
Do zobaczenia, Ossie
Peter Leslie Osgood
PS: WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA OSKARA BEZ KTÓREGO TEN TEKST BY NIE POWSTAŁ… WYKONAŁEŚ KAWAŁ DOBREJ ROBOTY !!!