Ten mecz był hitem Ligi Mistrzów. Przypomnę w pierwszym meczu Barcelona wygrała 2 do 1 i gdy wydawało się, że Chelsea nie odniesie sukcesu w Champions League, to londyńczycy pokazali klasę. Drugi mecz wygrany przez Chelsea 4 do 2 był prawdziwą ucztą. Nikt się nie spodziewał, żę mecz skończy się takim rezultatem. Choć Chelsea po 20 minutach prowadziła 3 do 0.
Pierwszy mecz zasłużenie wygrała Barcelona, choć na to nic nie wskazywało po pierwszej połowie meczu. Nawet czarujące zwody i zagrywki Ronaldinho nie zdołały doprowadzić do kapitulacji Petra Cecha. Jednak jeden zryw Chelsea zdołał doprowadzić do strzelenia bramki samobójczej przez Barcelonę. Pechowcem został Belletti. Wszystko było dobrze dobrze do 66 minuty kiedy to Maxi Lopez wykorzystał podanie Eto’o i wyrównał na 1 do 1. Parę minut później było już 2 do 1 dla popularnej Barcy. A strzelcem bramki został Eto’o po podaniu właśnie Maxi Lopeza.
Drugi mecz to prawdziwe widowsko. Według mnie jeden z najciekawszych meczy ostatnich lat. Taktyka Jose Mourinho była bezbłędna wobec Barcelony. Po 20 minutach gry na tablicy wyników widniał napis : 3 : 0 - na korzyść Chelsea Londyn. A bramki zdobywali kolejno : Gudjohnsen, Lampard oraz Duff. Jednak chwila dekoncentracji pod koniec pierwszej połowy meczu spowodowała utratę dwóch bramek. Pierwsza z rzutu karnego wykonywanego przez Ronaldinho. Druga bramka to wręcz klasa światowa. Znów bohaterem tej akcji został Ronaldinho. On jest poprostu niewiarygodnie dobry w piłkę nożną. Bramkarze, kiedy ten brazylijski piłkarz strzela szczerze mówiąc boją się kapitulacji. Po przerwie obraz gry zbytnio nie uległ zmianie ale lekką przewagę miała Chelsea. Wszystko wyglądało na to, że do ćwierćfinału przejdzie Barcelona kiedy to w 76 minucie John Terry pięknie uderzył główką na bramkę Valdesa. Wszyscy wstrzymali oddechy i... GOOL! Kibice radowali się, ponieważ ten wynik gwarantował przejście do ćwierćfinału drużynie z Londynu. Taki stan utrzymał się do ostatniego gwizdka pana Pierluginiego Colliny. Po meczu była przeogromna radość.
Tak więc nadszedł czas na podsumowanie w tym dwumeczu strzelono 9 bramek, pokazano 7 żółytch oraz jedną czerwoną kartkę. Zdecydowaną przewagą podzieloną przez dwa miała Chelsea Londyn.
I tak oto nadszedł ten dzień. Dzień losowania par ćwierćfinałów Ligi Mistrzów. Najbardziej Chelsea się obawiała drużyn z włoch (Juventus, Milan oraz Inter). Na całe szczęścię albo nieszczęście natrafiliśmy na Bayern Monachium. Juventus zagra z Liverpoolem, Milan z Interem a Olimpiqe z PSV.
No cóż co można powiedzieć o zespole z Monachium? Na pewno trzeba będzie uważać na dwa żądła Bayernu – Maakaya i Pizzarro. Faworytem tego spotkania jest Chelsea, chociaż to wcale nie znaczy, że musi rozgromić Bayern. Wręcz przeciwnie jeśli zlekceważymy drużynę z Bawarii to może to mieć przykry koniec. Ale na razie niema się czym zamartwiać. Nic niewiemy jak pójdzie Chelsea, jak pójdzie Bayernowi. Ale jedno jest pewne wszyscy razem (bez wyjątku) będziemy kibicować Chelsea. Czy na dobre, czy na złe.